Jeśli jesteś zainteresowany nauką, rozwojem i nowymi technologiami, to znajdujesz się we właściwym miejscu. Blog nowe technologie to znakomite źródło informacji ze świata smartfonów, komórek i tabletów. Na naszej stronie będziesz mógł dowiedzieć się o najbardziej interesujących i istotnych odkryciach i wydarzeniach z różnych części świata.



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TECHNOLOGIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TECHNOLOGIE. Pokaż wszystkie posty

Od lat dynamika globalnej wymiany handlowej utrzymuje się na wysokim poziomie. Wiele wskazuje na to, że ten pozytywny trend będzie nadal się umacniać, co oznacza ogromną szansę dla przedsiębiorców chcących spróbować swoich sił na rynkach zewnętrznych. W dziedzinie ekspansji zagranicznej wciąż jednak pozostaje wiele do zrobienia, szczególnie w Polsce, gdzie firmy nadal nieśmiało otwierają się na zagranicznych partnerów. Równocześnie, mając na uwadze potencjał eksportowy drzemiący w nadwiślańskiej gospodarce, należy spodziewać się prawdziwej rewolucji w rodzimym sektorze e-commerce. Szacowana wartość polskiego rynku e-commerce wynosi już teraz 7,5 miliarda euro - 12% wszystkich polskich przedsiębiorstw sprzedaje online. Blisko 1/5 z nich (16%) sprzedaje online swoje produkty za granicę, do pozostałych krajów Unii Europejskiej oraz reszty świata.
PayPal PassPort

Polskie przedsiębiorstwa mają jednak wciąż sporo do nadrobienia, szczególnie na tle innych rynków Unii Europejskiej, gdzie średni udział przedsiębiorstw sprzedających online wynosi 20%1. Co więc powinny zrobić polskie firmy?

Lokalne firmy otwierające swoją działalność na handel transgraniczny, często obawiają się dodatkowych komplikacji, takich jak np. obsługa logistyczna. Ten obszar uznawany jest za barierę przez 27% przebadanych firm sprzedających online w Polsce. Równocześnie, problemy z płatnościami są istotną przeszkodą dla 17% polskich przedsiębiorców.

“W PayPal wierzymy w potegę potencjału handlu transgranicznego – nawet wśród bardzo małych firm i start-upów” – mówi Matt Komorowski, Dyrektor Zarządzający PayPal w Europie Środkowo-Wschodniej. “Te firmy wiedzą, że wejście na globalne rynki może gwałtownie zwiększy ich sprzedaż, ale jednocześnie wiele z nich nie wie od czego zacząć. Właśnie dlatego stworzyliśmy polską wersję PayPal PassPort – całkowicie darmowej i łatwo dostępnej platformy internetowej, która dostarcza polskim sprzedawcom niezbędnych informacji oraz narzędzi wspierających wejście na zagraniczne (nawet najbardziej egzotyczne) rynki.”

PayPal PassPort jest platformą dla polskich przedsiębiorstw, która udostępnia informacje na temat sprzedaży produktów i usług za granicą. Zawiera przy tym narzędzia takie jak interaktywny kalkulator, kontakty do właściwych, lokalnych organizacji kupieckich, informacje odnośnie kosztów wysyłki do wybranych krajów, trendy, kalendarze świąt, najlepsze praktyki na wybranych rykach, a także dane z raportów. Informacje przekazane są w przystępnej formie i w języku polskim. Platforma jest dostępna dla wszystkich - nie trzeba być klientem PayPal, by z niej skorzystać.

Handel ponad granicami

Rosnąca grupa kupujących transgranicznie i szukających w Polsce najlepszych ofert, jest naprawdę międzynarodowa. Zgodnie z danymi PayPal, Top 10 państw, których mieszkańcy najczęściej kupują online w Polsce to: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Francja Włochy, Kanada, Australia, Hiszpania i Holandia oraz Szwecja.

Podobnie jak w przypadku krajowych e-zakupów, kupujący transgranicznie w Polsce są przede wszystkim zainteresowani modą i elektroniką, rozrywką online, edukacją, podróżami, zabawkami oraz produktami związanymi z hobby.

“Dzięki PayPal PassPort możesz sprawdzić interaktywny kalkulator kosztów przesyłki i najważniejsze trendy kształtujące e-commerce na zagranicznych rynkach” – komentuje Matt Komorowski. – “Co więcej, interaktywna platforma pokazuje najważniejsze wyróżniki lokalnego handlu (np. kalendarz lokalnych świąt, które wpływają na wzmożenie sprzedaży w każdym kraju) oraz wiedzę niezbędną
w dopasowywaniu strategii biznesowej tak, by odpowiadała na bieżące potrzeby konsumentów. Platforma daje również dostęp do najlepszych praktyk, którymi dzielą się lokalni przedsiębiorcy.”
PayPal PassPort


W ramach PayPal Passport, kilka polskich firm, które odniosły znaczący sukces, również w kontekście handlu transgranicznego, podzieliło się swoimi historiami. Wiele z nich, jak np. G2A bądź PIXERS, rozpoczęły swoją przygodę z e-commerce jako niewielkie, lokalne firmy, które w drodze do rozwoju międzynarodowego musiały zmierzyć się z licznymi przeszkodami. Obecnie, dzięki inwestycji w zlokalizowaną obsługę klientów oraz we współpracy z zaufanymi partnerami, z sukcesem działają na wielu międzynarodowych rynkach.

“Kiedy zaczynaliśmy naszą działalność w małym polskim mieście, mieliśmy trudności w nawiązaniu kontaktów z developerami” – komentuje Bob Voermans, Executive Vice President Global Payment w G2A. “Nie chcieliśmy mieć podobnych trudności w przypadku dostawcy płatności. Decyzja o wprowadzeniu płatności przez PayPal na naszej platformie przyszła łatwo. Nasi konsumenci chcieli płacić przez PayPal i z przyjemnością udostępniliśmy im tę możliwość. Wiele z nich, szczególnie z USA oraz Zachodniej Europy naprawdę wymagało PayPal jako opcji płatności.”

“Postawiliśmy na PayPal ponieważ od samego początku naszym celem była sprzedaż globalna i dotarcie do nawet najbardziej egzotycznych rynków” – mówi Maciej Białek, CEO w PIXERS. PIXERS w ciągu 6 lat wydrukował ponad 15,5 miliona metrów kwadratowych tapet, naklejek i obrazów ściennych. Co ważniejsze, produkty te zostały zakupione przez klientów z całego świata. Ostatnio PIXERS koncentruje się na rozwinięciu sprzedaży na rynkach skandynawskich, a w niedalekiej przyszłości zamierza podbić Turcję, Japonię, Chiny i Indie, a także rynki Azji Południowo-Wschodniej. „Następnie, planujemy szturmem wkroczyć na rynek afrykański” – dodaje Białek.

Platforma PayPal PassPort jest dostępna dla wszystkich zainteresowanych handlem transgranicznym pod linkiem PayPal PassPort.

Sztuczna inteligencja, algorytmy, które szybciej niż człowiek przeanalizują i zinterpretują dane, czy narzędzia pomagające kontaktować się z klientem – to tylko kilka przykładów, w jaki sposób technologia pomaga rozwijać współczesny biznes. Rozwiązania cyfrowe coraz bardziej wspierają prowadzenie firmy. Jak oceniają eksperci, już niebawem korzystanie z najnowszych aplikacji dla biznesu będzie wręcz koniecznością.

- Prawdopodobnie nie jest możliwe bycie liderem w biznesie, bez zrozumienia technologii – mówi newsrm.tv Jonathan Becher, Chief Digital Officer and Head of SAP Digital i wyjaśnia – Jest takie powiedzenie w Stanach Zjednoczonych, że każde przedsiębiorstwo powinno stać się firmą technologiczną. Nie ma to znaczenia, czy jest się detalistą, bankiem czy członkiem rządu. Technologia musi być powiązana z obszarem działalności, nie może stać z boku.

Korzystanie z najnowszych technologii już teraz usprawnia wiele procesów i sprawia, że prowadzenie firmy staje się bardziej efektywne. W ten sposób działa np. Uber. Amerykańskie przedsiębiorstwo stało się światowym liderem taksówek nie mając żadnego własnego pojazdu. W ten sposób ograniczono koszy np. wynajmu samochodów, przeglądów, czy paliwa. Firma wykorzystuje technologie, a dokładnie bazę danych, by wysłać pojazd bezpośrednio do swojego klienta. – W starym modelu, to centrala korporacji szuka taksówki, która przyjedzie do zamawiającego. W nowym, to technologia łączy kierowcę z osobą, która chce skorzystać z transportu. Nie wykorzystuje się w tym przypadku żadnego biura – tłumaczy Jonathan Becher.

„Sztuczna inteligencja” i tzw. głębokie uczenie się to obecnie już nie science fiction, ale konkretne narzędzia, które także mogą zostać wykorzystane przez przedsiębiorców. Wykorzystują one odpowiednio przeanalizowane i zinterpretowane dane zebrane w ramach Big Data oraz Internetu rzeczy.. – Na co dzień obserwujemy to zjawisko, gdy np. mówimy do naszego telefonu. Ta sama rzecz spotyka obecnie biznes, gdzie komputer sam poleca pracodawcy sprawdzenie poszczególnych obszarów jego biznesu – mówi Jonathan Becher i dodaje – Wierzę, że cyfrowa transformacja zmieni każde przedsiębiorstwo. W niektórych przypadkach będzie to działo się szybciej.  Już teraz możemy np. kupować online, nie tylko w sklepach stacjonarnych lub zdalnie przeprowadzać operacje na naszych kontach bankowych. Zmiana przeniesie się też na inne dziedziny. W niektórych przedsiębiorstwach może stać się to wolniej, ale z pewnością to tylko kwestia czasu.

Zaledwie trzy dni temu Google udostępnił nową wersję aplikacji YouTube na Android, dzięki której filmy VR można obejrzeć w 3D bezpośrednio z poziomu YouTube, a już dziś filmy te można augmentować. Aplikację umożliwiającą nałożenie odatkowych treści w filmach 3D 360° opracowała łódzka firma VR-Drive. Po co? Bo rozszerzone wideo VR może znacznie wykraczać poza to, co w tej chwili oferuje Google – mówią twórcy rozwiązania.

W rezultacie augmentacji otrzymujemy nową, lekką aplikację do pobrania w Google Play, w której film #360Video odtwarzany jest z poziomu YouTube, a dodane treści dociągane z serwera – opowiada Piotr Koziński z VR-Drive. - W tej chwili możemy augmentować wideo VR na zlecenie twórców filmów w modelu B2B. Pracujemy jednak nad tym, żeby docelowo augmentacja była dostępna dla wszystkich użytkowników – wyjaśnia Koziński i zachęca,  by wypróbować wersję testową w Google Play. Silnik do augmentacji #360Video oparty jest na stworzonym przez łodzian rozwiązaniu VR-Force, którego proces patentowy trwa właśnie w USA. 
Aplikacja Augmentująca #360Video
Augmentowanie VR Video sprawia, że film zaczyna działać bardziej jak program lub gra komputerowa. VR-Force umożliwia śledzenie poszczególnych obszarów wideo VR i oznaczania w nich hotspotów – kotwic, które stają się punktem zaczepienia do osadzenia w filmie dodatkowych treści, czy „wirtualnych drzwi” między poszczególnymi scenami w filmie czy różnymi filmami. Hotspoty oznaczone są punktami, na których wystarczy na dłużej zatrzymać wzrok, by przejść do bardzo intuicyjnego interfejsu – mówi Paweł Tryzno, twórca rozwiązania. – Dążymy do stworzenia nowego medium, które dzięki granulacji VR Video pozwoli przechodzić między wirtualnymi filmami tak, jak dziś przeglądamy strony w Internecie – zapowiada.

Augmentowane filmy VR mogą być połączone z platformami usługowymi. Pozwolą precyzyjnie śledzić co i na jak długo przyciągnęło uwagę widza, albo umożliwią lokowanie dodatkowych, sprzedażowych treści wewnątrz rzeczywistości wirtualnej. Na przykład,  jeśli na zlecenie touroperatora do rzeczywistości wirtualnej przeniesione zostaną sfilmowane dostępne pokoje hotelowe, wtedy dzięki goglom, czy cardboardom użytkownik będzie się mógł po nich  rozejrzeć.
 
Dzięki augmentacji można więcej. Dodatkowe informacje może umieścić w filmie producent kosmetyków widocznych na półce w łazience, właściciel przystani czy wypożyczalni kite’ów widocznej za oknem – tłumaczy Koziński.

Ostatni ruch Google’a zdaje się potwierdzać, że rok 2016 może być dla VR przełomowy. Popyt na treści VR zaczyna rosnąć, a nie zaspokoją go pojedyncze tytuły filmowe i gry. W walce o rynek i inwestorów własne rozbudowane zasoby contentu VR oraz augmentowanego VR mogą zdecydować o wygranej i pozycji na tworzącym się dopiero rynku.

Gdzie powstanie Polska Dolina Krzemowa

czwartek, 22 października 2015 3 komentarze

Rozwój polskiego rynku startupów nabiera tempa.  Coraz więcej młodych ludzi zakłada własne firmy lub zdobywa doświadczenie w nowo powstałych firmach z dużym potencjałem. Nowe technologie oraz coraz większe możliwości finansowania, stwarzają odpowiednie warunki na rozwój startupów. Polska ma kilka  centrów startupowych, do których należą takie miasta jak:  Kraków, Poznań, Wrocław, Gdańsk i oczywiście Warszawa. Czy któreś z tych centrów ma szansę stać się polską Doliną Krzemową?

- Z biznesowego punktu widzenia, Kraków jeszcze długo będzie pracował na miano polskiej Doliny Krzemowej – mówi Gniadkowski. - Moim zdaniem, jedynym obszarem, co do którego nie możemy mieć kompleksów, jest technologia. Mamy wybitnych specjalistów, którzy (szczególnie w przypadku startupów działających w modelu SaaS) tworzą rozwiązania na najwyższym światowym poziomie. Niestety pozostałe elementy ekosystemu, moim zdaniem, są jeszcze niedojrzałe lub po prostu nie istnieją. Zdecydowanie brakuje rozwiązań systemowych, prawnych, wsparcia władz lokalnych. Dużo trudniej jest też uzyskać mądre finansowanie. Gdybym miał wymienić krakowskie fundusze venture capital, co do których mam pewność, że ich interes jest w 100 proc. zbieżny z interesem founderów, pewnie wymieniłbym jeden. Idziemy w dobrym kierunku, ale jeszcze daleka droga przed nami.

Jak zacząć, czyli skąd się biorą startupy?

Najłatwiej przez Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości (AIP). Są praktyczną szkołą prowadzenia biznesu dla startupów. AIP umożliwiają przetestowanie pomysłów na rynku na preferencyjnych warunkach i bez konieczności rejestracji działalności gospodarczej lub spółki. AIP to także jedyny ekosystem w Polsce umożliwiający uzyskanie finansowania na rozwój w najprostszym modelu inwestycji – 100/15, czyli 100 000 zł za 15 proc. udziałów w startupie. Dzięki tej innowacyjnej na skalę europejską sieci 50 inkubatorów, od 2004 roku AIP pomogło rozwinąć się ponad 10 000 początkującym przedsiębiorstwom, a obecnie pod swoimi skrzydłami ma 2112 startupów.

Jak wygląda pozyskanie środków na start?
- Rozpoczynając prace nad obido podzieliliśmy proces finansowania inwestycji na trzy rundy – wspomina Paweł Gniadkowski. - Dzięki temu mogliśmy niemal natychmiast pracować nad produktem, walcząc o finansowanie kolejnych działań. Przez 4 miesiące spotkaliśmy się z kilkudziesięcioma funduszami VC, Aniołami Biznesu i przedsiębiorcami. W ostatnim etapie rozmów o największej rundzie, w grze pozostało trzech inwestorów, z których wybraliśmy jednego – kończy.
Sprawę komentuje również jeden z inwestorów działających w Polsce. 

- Ma to związek z kilkoma inwestorami, którzy aktywnie rozwijają startupy w regionie – twierdzi Marcin Szeląg. - Ale różnica między Krakowem a Poznaniem i Warszawą jest całkiem spora. Jeszcze brakuje  trochę do solidnego rozwoju, nie porównując już do hubów takich, jak Berlin czy Londyn.  Krakowscy przedsiębiorcy nie są przygotowani na działania inwestorów. Często wysyłają nieschludne e-maile czy próbują nawiązać inne formy kontaktu bez odpowiedniej wiedzy, nie mają konkretnego backgroundu. Trzeba się najpierw dowiedzieć kiedy można do inwestora próbować napisać i na jakim poziomie inwestycji. Wszystkie informacje na ten temat można znaleźć w Internecie.  To wydaje się proste i oczywiste, dla wielu osób jest jednak niezrozumiałe. A zasada jest prosta – po prostu nie powinniśmy zajmować czasu inwestorom, którzy nie mają nic wspólnego z naszym biznesem – kończy Szeląg

Ale dobry pomysł i przekonanie inwestorów, zaowocowało otwarciem kolejnego startupu z krakowskim rodowodem. Platforma obido.pl to oferty wszystkich deweloperów w siedmiu miastach w Polsce, która odwraca proces pozyskiwania klientów i marketingu nieruchomości. Zdaniem inwestorów, nowy system może  zrewolucjonizować marketing nieruchomości w Europie.

Branża technologiczna potrzebuje kobiet

poniedziałek, 7 września 2015 4 komentarze

Kobiety stanowią obecnie 20-25% pracowników polskich firm technologicznych o charakterze innowacyjnym. Znacznie mniej jest ich na stanowiskach merytorycznych i menadżerskich. I choć w ostatnich 5 latach udział ten zwiększył się o 6% (a w zarządach firm - nawet o 11%), wciąż nie wykorzystujemy olbrzymiego potencjału, jaki kobiety mogą i powinny wnosić do branży technologicznej. Przyczyny tego stanu rzeczy analizuje Raport Fundacji Edukacyjnej Perspektywy i firmy Siemens "Potencjał kobiet dla branży technologicznej" 2015.

Jest to pierwsza w Polsce publikacja tak szeroko omawiającą ścieżki edukacyjne wiodące kobiety do branży technologicznej i budowania przez nie tak sprofilowanej kariery. To ważny krok w rozpoznaniu zjawiska ciągle zbyt małego uczestnictwa kobiet w tym sektorze. Na podstawie Raportu i konsultacji z autorytetami z zakresu edukacji, nauki, biznesu, polityki publicznej i działalności społecznej Rada do spraw Rekomendacji, pod przewodnictwem prof. Małgorzaty Fuszary, zaproponowała zestaw rekomendacji w zakresie wsparcia rozwoju karier kobiecych w obszarze STEM (Science, Technology, Engineering, Mathematics). Wskazano działania i narzędzia niezbędne do realizacji celu, jakim jest znaczne zwiększenie zainteresowania kobiet edukacją i pracą w branży technologicznej.

Dlaczego kobiety?

Dlaczego udział kobiet w branży technologicznej - a także szerzej, w obszarze STEM - jest tak istotny? - Kobiety stanowią olbrzymi, niewykorzystany dotąd potencjał, który może nadać rozwojowi branży technologicznej impetu i nowej jakości - mówi dr Bianka Siwińska, dyrektor zarządzająca Fundacji Edukacyjnej Perspektywy, kierowniczka Zespołu Badawczego, który przygotował Raport. - Ich zaangażowanie i unikalna perspektywa tworzą szansę na nowy sposób rozwiązywania problemów współczesności. Na budowanie społeczeństwa, które z zaawansowanych technologii będzie umiało korzystać mądrze i odpowiedzialnie.

Tylko zróżnicowane zespoły są w stanie tworzyć nowe rozwiązania, innowacyjne technologie i przyspieszać rozwój ekonomii, przemysłu, nauki i gospodarki. Z badań Europejskiej Agendy Cyfrowej wynika, że gdyby kobiety były reprezentowane w tym sektorze tak samo jak mężczyźni, PKB Unii Europejskiej zwiększyłby się rocznie o około 9 mld euro. W firmach, które sprzyjają kobietom na stanowiskach kierowniczych, stopa zwrotu z kapitału własnego jest o 35 proc. wyższa, a ogólna stopa zwrotu dla akcjonariuszy o 34 proc. wyższa niż w innych, porównywalnych organizacjach.

- Opierając się na własnym doświadczeniu zawodowym, mogę stanowczo potwierdzić, że z punktu widzenia efektywności działania, kultury organizacji i rezultatów biznesowych różnorodność jest bardzo istotna - mówi Dominika Bettman, prezeska ds. finansowych firmy Siemensa. - To dzięki różnym punktom widzenia, różnicom w podejściu, ocenie priorytetów i doświadczeniu uzyskujemy najlepsze i najbardziej kreatywne pomysły, wyniki działań i najsprawniejszą realizację projektów. Im więcej kobiet zwiąże swoją drogę zawodową z obszarami STEM, tym większa będzie ich rola na każdym szczeblu zarządzania. To potencjał, którego nadal jeszcze powszechnie nie doceniamy, a którego nie powinniśmy marnować.

Unikatowe badanie - trzy perspektywy

Raport powstał na podstawie bezprecedensowego, trwającego rok badania przeprowadzonego wśród dwóch tysięcy tegorocznych maturzystek z piętnastu miast, dwustu studentek z dziesięciu politechnik oraz przedstawicieli piętnastu wybranych firm technologicznych. Spojrzenie z tych trzech perspektyw pozwoliło na możliwie pełne ujęcie zjawisk związanych z wyborem inżynierskiej ścieżki edukacyjnej przez kobiety i konsekwencjami tego wyboru zarówno na płaszczyźnie osobistej, jak i systemowej.

Zbadano, dlaczego dziewczyny wybierają, bądź nie wybierają kierunki techniczne i ścisłe (z grupy STEM), jak oceniają swoje przygotowanie do budowania kariery w tym obszarze, jak radzą sobie na politechnikach, jaki mają stosunek do studiowania i dalszej aktywności w obszarach zdominowanych przez mężczyzn. Badano też jak rynek pracy jest przygotowany na ich przyjęcie.

Maturzystki z potencjałem i bardzo zdolne studentki

Badanie prowadzone przez Fundacji Edukacyjnej Perspektywy wykazało, że 41% maturzystek 2015 ocenia swoje zdolności matematyczne jako dobre (a w grupie szykujących się na studia techniczne 85% jako bardzo dobre), mimo to jedynie niewielki procent dziewcząt podejmuje studia techniczne (inżynierskie -12%, informatyczne - 4%). Jedną z przyczyn jest zapewne to, że 88% maturzystek nikt nigdy nie zachęcał do zainteresowania się technologiami, 86% nigdy nie zetknęło się z kobietą-inżynierką, a aż 7% wciąż hołduje przekonaniu, że studia inżynierskie nie są odpowiednie dla kobiet.

W roku akademickim 2014/2015 na uczelniach technicznych studiowało 37% dziewcząt. Te, które tam trafiły, radziły sobie świetnie. Aż 44% z nich otrzymuje lub otrzymywało stypendium za dobre wyniki w nauce, 31% korzystało ze stypendium naukowego, a średnia ocen uzyskanych podczas obrony prac inżynierskich wynosiła 4,8. Przeczy to stereotypowi o braku predyspozycji kobiet do studiów technicznych.

Na rynku pracy w branżach związanych ze STEM kobiet jest wciąż niewiele, jednak sukcesywnie, chociaż powoli, struktura zatrudnienia się zmienia. Obecnie średnie zatrudnienie kobiet w przedsiębiorstwach technologicznych wynosi 25%, a w zarządach zasiada 27% kobiet. W ciągu ostatnich 5 lat udział kobiet pracujących w przedsiębiorstwach technologicznych wzrósł o 6%, a w zarządach tych firm - o 11%.

Ważne postulaty

Co zrobić, by dziewczęta nie rezygnowały z ścieżki edukacyjnej związanej z naukami ścisłymi?.
Oto jak same respondentki widzą działania naprawcze:
  • 88% uważa, że nauczanie przedmiotów ścisłych w szkole powinno być efektywniejsze
  • 78% chce, by powstały programy zachęcające do nauki przedmiotów ścisłych
  • 70% docenia wagę kampanii promujących studia techniczne wśród kobiet
  • 68% docenia wagę promowania wzorców kobiet, które zrobiły karierę w branży technologicznej i w nauce.
  • 68% uznaje za istotne fundowanie stypendiów, grantów i staży dla kobiet
  • 65% oceniło jako ważną lub bardzo ważną zmianę postrzegania studiów technicznych - jako trudnych i wymagających oraz przeznaczonych głównie dla mężczyzn.
Raport oraz Rekomendacje skonsultowane z interesariuszami posłużą jako postawa dla PAKTU DLA KOBIET w BRANŻY TECHNOLOGICZNEJ - inicjatywy społecznej podmiotów (biznesowych, publicznych, akademickich i pozarządowych) zainteresowanych zwiększoną aktywności kobiet w obszarze STEM i pełnym wykorzystaniem ich potencjału poprzez konkretne, wymierne działania.

Test PowerBanka GP302

piątek, 14 sierpnia 2015 8 komentarze

PowerBank to stosunkowo nowe urządzenie na naszym rynku, ale po bliższym zapoznaniu okazuje się jak jest bardzo jest przydatne. W czasach gdy już każdy korzysta z smartfonów i tabletów czy to dla rozrywki czy w pracy, wspólnym problemem jest zbyt niska trwałość baterii, które rozładowują się wtedy, gdy ich właśnie najbardziej potrzebujemy. Nie ma co wierzyć w zapewnienia producentów. Codzienne ładowanie smartfonów jest nieuniknione.

Mamy dwa rozwiązania na taki problem. Będzie to zapasowa bateria dedykowana do naszego urządzenia lub właśnie PowerBank. Na korzyść zapasowej baterii przemawiają głównie jej niewielkie rozmiary, ale ograniczeniem jest jej zastosowanie tylko z konkretnym telefonem. Natomiast Powerbank to urządzenie bardziej uniwersalne, którym możemy naładować każdy smartfon, tablet czy urządzenia 2w1 – cieszące się w ostatnich czasach coraz większym zainteresowaniem.
GP Portable PowerBank GP302
GP Portable PowerBank GP302

Testowany przez nas model to GP Portable PowerBank GP302, który jest najbardziej wydajnym pakietem ze wszystkich modeli GP . Urządzenie na pierwszy rzut oka wygląda bardzo elegancko.   Wielkością  przypomina zewnętrzny dysk twardy (wymiary 107 x 73 x 23 mm) i jest wykonane z czarnego błyszczącego tworzywa wysokiej jakości. Pakiet jest wyposażony w litowo-jonowy akumulator o pojemności 12000 mAh. Posiada dwa wyjścia umożliwiające jednoczesne ładowanie 2 urządzeń. Oba wyjścia charakteryzują się dość dużą obciążalnością prądową 2,4A oraz 2,1 A przez co powerbank może być wykorzystywany jako szybka awaryjna ładowarka do smartfonów.

Pakiet jest oczywiście wyposażony w zaawansowane technologie zabezpieczające przed nadmiernym rozładowaniem, przeładowaniem, zwarciem czy przegrzaniem. Dodatkowo PowerBank posiada  wskaźnik naładowania wykonany w formie paska. Na wyposażeniu znajduje się jeden przewód służący do ładowania powerbanka lub urządzeń zewnętrznych. Po podłączeniu urządzenia które chcemy naładować, należy nacisnąć przycisk uruchomiający ładowanie.

Powerbank GP302 był wykorzystywany podczas urlopu na Mazurach. Zdarzały się campingi wyposażone w dostęp do prądu, ale były i takie miejsca, w których nie można było uświadczyć takich luksusów jak elektryczność (jak np. camping w Elganowie).  Powerbank dostarczał energii dla takich telefonów jak Samsung E2530 – bateria 1100 mAh; Samsung Galaxy A5 – bateria o pojemności 2300 mAh; Pentagram Monster X5 PRO – bateria 6000mAh oraz Tablet CAVION Base 10 3G – bateria  6000mAh.
PowerBank GP302 pracuje na Mazurach
PowerBank GP302 pracuje na Mazurach

Generalnie powerbank spisał się wzorowo.  Ze względu na dużą wydajność prądową, tj 2,4A czasy ładowania są dosyć krótkie. Oczywiście, jak sugerowałaby matematyka, to że pojemność powerbanka wynosi  12000 mAh, nie znaczy że naładujemy 6 razy urządzenie o pojemności 2000 mAh. PowerBanki mają niestety pewne straty energii. Z naszego testu wynika, że rzeczywista ilość oddanej energii wynosi w tym przypadku to około 9250 mAh. Myślę, że można uznać to za dobry wynik.

Zalety:
  • dwa gniazda ładowania
  • wysoki prąd ładowania
  • zaawansowany system zabezpieczeń
  • wskaźnik naładowania
  • wysoka jakość wykonania
Wady:
  • cena  - około 219 zł 
Specyfikacja techniczna:

PARAMETRY TECHNICZNE
  • Model - GP-Batteries GP302
  • Cena - 219 zł
  • Technologia - Li-ion
  • Pojemność - 12000 mAh
  • Deklarowany prąd rozładowywania - 2,4 A
  • Maksymalna wydajność - 4,5 A
  • Napięcie wyjściowe - 5,0 V
  • Napięcie wyjściowe po obciążeniu - 4,8 V
  • Współczynnik rozładowywania- 3,9 %/mc
  • Stosunek pojemności do masy - 36,4 mAh/g
  • Jednoczesne ładowanie i rozładowywanie - nie  
ZŁĄCZA I KONTROLERY 
  • Wskaźnik naładowania - LED
  • Liczba wyjść - 2
  • Automatyczne uruchamianie - nie
  • Zabezpieczenie przed nadmiernym rozładowaniem - tak
  • Zabezpieczenie przed przeładowaniem - tak
  • Zabezpieczenie przed przegrzaniem - tak
  • Zabezpieczenie przed zwarciem - tak
WYMIARY, MASA, ZASILANIE 
  • Masa- 250 g
  • Długość / szerokość / wysokość - 107 / 73 / 23 mm
PODSUMOWANIE
PowerBank jest bardzo praktycznym urządzeniem dla  użytkowników smartfonów. Najważniejszym parametrem każdego powerbanku jest jego pojemność. W przypadku naszego modelu jest to 12000 mAh. Jest więc on w stanie kilkukrotnie naładować nasz smartfon. Powerbank GP302 polecam szczególnie, dzięki dużej wydajności prądowej, do ładowania iPadów lub urządzeń typu 2w1. Dzięki powerbankowi nigdy nie powinno nam zabraknąć energii w naszych urządzeniach. Jeśli często podróżujecie i nie macie możliwości naładowania swoich urządzeń, model GP302 będzie dla Was idealnym rozwiązaniem.

Podczas testów agregacji trzech pasm częstotliwości w standardzie LTE-Advanced uzyskano aż 450 Mb/s prędkości pobierania danych. Było to możliwe dzięki jednoczesnemu wykorzystaniu trzech częstotliwości nośnych 20 MHz w pasmach 800 MHz, 1800MHz i 2600 MHz. Do testów wykorzystano najnowsze oprogramowanie firmy Ericsson pozwalające na agregację bloków częstotliwości do 60 MHz.

„Testy zakończyliśmy z sukcesem i osiągnęliśmy prędkość 450 Mb/s. To kolejny świetny przykład możliwości, jakie daje agregacja kilku bloków różnych częstotliwości.” – mówi Jacek Felczykowski, Dyrektor Zarządzający ds. Techniki w Plusie. „Są to kolejne już udane testy agregacji pasm przeprowadzone przez Polkomtel, co potwierdza naszą pozycję lidera na rynku Internetu mobilnego”.

Technologia LTE-Advanced Carrier Aggregation umożliwia nie tylko wzrost maksymalnych prędkości pobierania danych, ale zwiększa również pojemności sieci LTE, co zapewni dostęp do usług szerokopasmowych większej grupie użytkowników. Wykonane testy potwierdziły, że LTE-Advanced z Carrier Aggregation może być realną alternatywą dla łączy stałych.

„Pomyślnie przeprowadzone testy transmisji 450 Mb/s pokazują możliwości oferowane już dziś przez sieci mobilne. W wydanym przed miesiącem Mobility Report Ericsson przewiduje, że do 2020 roku w Europie Centralnej nastąpi aż 11-krotny wzrost przepływu danych. iPad Air Glass Screen Protector Technologia Carrier Aggregation doskonale wpisuje się w tę prognozę rynkową” - powiedział Mikołaj Skipietrow, odpowiedzialny w firmie Ericsson za kontakty z firmą Polkomtel.

Z badań przeprowadzonych przez firmę Intel, dowiadujemy się jaki powinien być idealny komputer według Polaków. Wyniki przeprowadzonych badań pokazują, że idealny komputer powinien szybko się uruchamiać, długo pracować na baterii, powinien być wyposazony w dotykowy ekran  a ponadto powinien być wydajny, lekki i estetycznie wykonany. Czy na narszym rynku znajdziemy urządzenie spełniające wszystkie te cechy?

Według prognoz analityków rynkowych, klienci coraz chętniej sięgają po urządzenia oferujące więcej niż jedną funkcję. Tablety ustępują miejsca phabletom lub smartfonom z ekranem o większej przekątnej, a na rynku komputerów PC coraz większym zainteresowaniem cieszą się urządzenia 2w1 – łączące wydajność laptopa z wygodą i ultramobilnością tabletu. 

Idealny komputer wg Polaków

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Intela przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych wynika, że jeśli chodzi o komputery, najważniejsze dla nas są: wydajność, czas pracy na baterii, szybkość uruchamiania się, niska waga oraz estetyka. Aż 85 proc. ankietowanych właśnie wydajność komputera uznało za kluczowy parametr. Ponad 80 proc.  badanych wśród najważniejszych cech wymieniło także długi czas pracy na baterii, a trzy czwarte respondentów do tej listy dodało krótki czas uruchamiania się komputera. To, aby sprzęt był lekki, a do tego estetyczny było ważne dla odpowiednio: 62 i 51 proc. badanych.

Coraz bardziej dotykowo i wielofunkcyjne
Jako użytkownicy przekonaliśmy się już do dotykowych ekranów, a od technologii oczekujemy coraz więcej. Dwóch na trzech badanych z chęcią korzystałoby z możliwości dotykowej obsługi laptopa, jeśli tylko ich komputer posiadałby tę funkcję. Niechętnie godzimy się też na kompromisy – od komputera oczekujemy maksymalnej funkcjonalności. Aż 55 proc. ankietowanych, mając do wyboru tradycyjnego notebooka i laptopa z funkcją tabletu, wybrałoby właśnie urządzenie 2w1. Dobrze dla kategorii 2w1 rokuje również  fakt, że aż 77 proc. respondentów sądzi, że laptop z odłączanym lub obracanym dotykowym ekranem może zastąpić w codziennym użytkowaniu tradycyjnego notebooka lub komputer stacjonarny. 

- Urządzenia 2w1 to stosunkowo młoda kategoria na rynku. Wszystko jednak wskazuje na to, że jej znaczenie będzie dynamicznie rosnąć. Jak wykazało przeprowadzone przez nas badanie, rośnie liczba użytkowników, którzy oczekują od komputerów wielofunkcyjności, jaką oferują właśnie komputery 2w1 – mówi Gabriela Maksymiuk z Intel Technology Polska. Urządzenia 2w1 są kolejnym ogniwem w ewolucji komputerów PC. Są rozwiązaniem stworzonym z myślą o użytkownikach, którzy oczekują od sprzętu nie tylko wydajności, ale także mobilności - dodaje. 
Idealny komputer wg Polaków

Badania, przeprowadzone niedawno przez Intel Technology na amerykańskich użytkownikach komputerów 2w11, dowodzą, że ich posiadacze chętnie korzystają z funkcji typowych dla tych urządzeń. Komputery 2w1 mogą pracować w trybie laptopa, tabletu, odwróconego tabletu lub namiotu. Przebadani przez Intela użytkownicy przez jedną trzecią czasu pracowali na swoich urządzeniach w trybach niedostępnych w tradycyjnych laptopach. Tryb tabletu był wykorzystywany przez nich przez 11–31 proc. czasu. Użytkownicy chętnie korzystali też z trybu odwróconego laptopa, gdy klawiatura stanowi podstawę, a ekran można ustawić pod różnymi kątami oraz z trybu namiotu.

Coraz więcej miast aktywnie promuje ideę inteligentnych miast, czyli tworzenia miast przyszłości. Pomysł jest bardzo rozwojowy, bowiem do 2020 r. polskie samorządy na ten cel mogą otrzymać nawet 2,17 miliarda euro. W Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie 28 maja odbyło się spotkanie poświęcone tematowi Smart Cities – Inteligentne miasta. Organizacji tego spotkania podjęły się Ambasada Brytyjska oraz Brytyjsko-Polska Izba Handlowa (British Polish Chamber of Commerce - BPCC). 

Celem spotkania było zebranie w jednym miejscu jak największej liczby przedstawicieli reprezentujących brytyjskie podmioty gospodarcze oraz polskie środowisko akademickie, a także reprezentantów polskich samorządów, instytucji centralnych, organizacji pozarządowych i przedstawicieli świata biznesu. Na spotkaniu omówiono główne kierunki oraz trendy w planowaniu oraz rozwijaniu polskich miast, a także zaprezentowano najlepsze praktyki z Wielkiej Brytanii i innych krajów. Dla brytyjskich firm seminarium było okazją dowiedzenia się o polskich możliwościach rynkowych w następujących sektorach: inteligentne systemy transportowe, energooszczędne technologie, inteligentne sieci, inteligentne liczniki oraz zrównoważone gospodarowanie wodą i odpadami. Nie bez znaczenia jest też fakt, że wspólne projekty badawczo-rozwojowe w tych sektorach będą mogły być finansowane ze środków UE. - Najbliższa przyszłość kształtuje się w słowach Internet Rzeczy (ang. IoT). Jest oczywiste, że odegra on ogromną rolę w rozwoju miast. Czy to inteligentna sieć energetyczna, komunikująca z urządzeniami w naszych domach, czy też inteligentne sterowanie ruchu drogowego, gdzie samochody będą komunikować z sygnalizacją, w każdym z przypadków widać ogromny potencjał do optymalizacji naszego życia w miastach. Najbardziej kluczowy w Internecie Rzeczy jest sprawny system operacyjny oraz dobre oprogramowanie - i tu trzymamy kciuki za polskich programistów - w tym zakresie, cały świat jest do zdobycia! – podsumował Michael Dembiński, Główny Doradca BPCC.

Nowoczesna energetyka
Na seminarium poruszono temat m.in. inteligentnych liczników, których realizacja wchodzi w zakres Smart Grid, uznawanego wg Gartnera za wizję przyszłej infrastruktury dostarczania energii elektrycznej, w której sieć będzie wydajniejsza i bardziej odporna, zaś odbiorcy będą mieli większe możliwości, a odnawialne źródła energii zostaną lepiej wykorzystane. Jest to również element strategii zarządzania Miastami Przyszłości (Smart Cities), gdzie inteligentne sieci mogą zapewnić nie tylko polepszenie jakości życia mieszkańców i stan środowiska naturalnego, ale też dają bardzo wymierne oszczędności w budżetach samorządowych, wynikające z poprawy efektywności energetycznej. Uczestnictwem w jednym z największych tego typu wdrożeń może pochwalić się polska spółka Atende Software, której prezes Paweł Pisarczyk przedstawił podczas spotkania największe tego typu wdrożenie systemu AMI (ang. Advanced Metering Infrastructure) w Europie Środkowo-Wschodniej realizowane przez Energa-Operator. Obecnie w sieci Energa-Operator działa już ponad 600 tys. inteligentnych liczników, zaś docelowo ma ich być 3 mln. Dzięki inteligentnemu opomiarowaniu polska energetyka może osiągnąć wiele korzyści, m.in. zminimalizować straty w wyniku szybkiego wykrywania nielegalnego poboru energii, szybko wykrywać problemy występujące w sieci, czy też lepiej zarządzać infrastrukturą pomiarową i umożliwić świadome korzystanie ze zróżnicowanych taryf, co prowadzi do efektywniejszego wykorzystania źródeł energii. Pierwszym miastem, gdzie Energa-Operator zainstalowała blisko 50 tys. liczników zdalnego odczytu był Kalisz.

Oczami samorządów
Na spotkaniu pojawił się też Leszek Drogosz, Dyrektor Biura Infrastruktury w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy, który podkreślił, że Warszawa podejmuje szereg działań, by rozwijać i upowszechniać działania związane z ideą smart cities. - Szczególne korzyści dostrzegamy w przyszłości, w tematyce efektywnych energetycznie budynków z lokalną generacją energii, przyjaznych dla środowiska niskoemisyjnego transportu oraz rozwiązań infrastrukturalnych, takich jak nowoczesne narzędzia ICT na rzecz zaspokajania potrzeb obywateli oraz ochrony klimatu oraz środowiska – powiedział Leszek Drogosz. Miasto obecnie aktywnie działa w „European Innovation Partnership on Smart Cities and Communities”, zaś w ramach programu „UE Horizon 2020” rozpoczęło realizację projektów „smart”: URBAN LEARNING (o zintegrowanym planowaniu energetycznym) i STEP BY STEP (z celem zmniejszenia zużycia energii przez gospodarstwa domowe). Jak dodaje Leszek Drogosz: - Niedługo rozpoczniemy też wdrożenie projektu „Virtualna Warszawa", który zdobył nagrodę 1 mln euro w międzynarodowym konkursie „Mayors Challenge” i wykorzystuje rozwiązania ICT na rzecz osób niewidomych. Jakie obecnie widzi problemy? – Warszawa wiele uwagi poświęca tworzeniu pozytywnej atmosfery dla rozwijania relacji z biznesem i ze środowiskami naukowymi, ale często natrafiamy na przypadki, kiedy ciekawe propozycje, czy to z powodów formalnych czy też finansowych, nie mogą przejść do fazy implementacji – odpowiada.
Spotkania tego typu mają pokazać nie tylko samą ideę smart cities, ale też przekonać władze miast, uczelnie oraz firmy technologiczne do mądrej polityki inwestycyjnej przy wykorzystaniu środków unijnych w celu rozwoju ośrodków miejskich, które mają służyć ludziom i usprawniać ich codzienne życie. Bo wszystko jest dla ludzi.

Z danych badania Antal Global Snapshot 2014, przeprowadzonego przez firmę Antal International, wynika, że 68 proc. firm planuje zatrudnić specjalistę w zakresie programowania. Taki wynik jest efektem postępującego rozwoju gospodarczego, dynamicznego rozwoju sektora IT a także wzrostem zapotrzebowania na nowe technologie oraz aplikacje. Jak pokazuje badanie, tylko 11 proc. firm zamierza zwolnić specjalistę z tej branży w najbliższych kwartałach.

Według badania Computerworld rynek pracy w tej branży mógłby spokojnie przyjąć o 20, a nawet 30% więcej specjalistów. Dlatego też mówimy o rynku pracownika, nie zaś pracodawcy, gdyż to właśnie wykwalifikowany pracownik decyduje, z którą z firm chce współpracować. Zadaniem zaś pracodawcy jest stworzenie na tyle optymalnych i korzystnych warunków, aby takiego pracownika przyciągnąć i zatrzymać.

Outsourcing jako skuteczne rozwiązanie

Naturalną konsekwencją dysproporcji pomiędzy liczbą specjalistów na rynku a liczbą miejsc pracy jest duża konkurencja oraz rywalizacja o najlepszych pracowników z obszaru IT. Obecnie coraz bardziej popularną praktyką w tej branży staje się outsourcing pracowników. W ramach zawartej umowy, specjaliści w zakresie IT kierowani są do firmy, gdzie realizują projekty dla tych klientów.  Powoduje to nie tylko ograniczenie kosztów, ale i ryzyka związanego z poszukiwaniem i zatrudnieniem własnych specjalistów. – Nasza firma od wielu lat świadczy usługi outsourcingowe. Dysponujemy bazą delegowanych ekspertów, którzy są kierowani do konkretnych zadań, kiedy tylko pojawi się  potrzeba po stronie naszego klienta. Po stronie pracodawcy leży obowiązek zadbania o swoich pracowników, którzy tam pracują chociażby poprzez dostarczenie im pizzy czy pączków na miejsce pracy, zatelefonowanie czy wszystko jest w porządku. W znacznej mierze chodzi o to, aby specjalista pracujący na miejscu u klienta czuł, że firma, w której pracuje dba o niego, a z drugiej strony, aby nie zapomniał, kto jest jego faktycznym pracodawcą.  Korzyścią dla delegowanego specjalisty w zakresie IT jest dostęp do wiedzy oraz wymiana doświadczeń. Specjalista od IT może rozwijać swoje umiejętności i kompetencje, a to w istocie jest dla niego najważniejsze – mówi Monika Pobrotyń, Dyrektor działu HR i administracji w Transition Technologies.  

Atrakcyjne wynagrodzenie to nie wszystko

Aktualnie dobre wynagrodzenie oferowane przez firmę, czy atmosfera pracy nie są już jedynymi bodźcami stymulującymi do pracy. Branża IT ma swoją specyfikę. Możliwość rozwoju, realizacja celów zawodowych oraz certyfikowane szkolenia stają się elementem decydującym przy zmianie pracy. Z danych raportu „Specjalista IT na rynku pracy” przygotowanego przez Computerwold wynika, że dla specjalistów w zakresie IT wynagrodzenie w mniejszym stopniu jest elementem na stałe wiążącym go z miejscem pracy. Pracodawca chcący zatrzymać pracownika w firmie, musi liczyć się z tym, że zaproponowanie podwyżki nie zatrzyma na długo takiego pracownika w firmie. Specjalista niezadowolony z pracy przy podwyżce o 5% wynagrodzenia, nie zdecyduje się zostać. Podobnie wygląda kwestia z pracownikami z wieloletnim stażem. Ponadto dane wskazują, że pracownik, który jest silnie związany z daną firmą również jest w stanie zmienić środowisko zawodowe, nawet, gdy zaproponowany zostanie mu wzrost płac o 10%. Pracodawca musi mieć świadomość, że wyzwania w postaci rozwijających projektów, rozbudowa własnego portfolio, poprzez certyfikowane szkolenia oraz wymiana doświadczeń są dla pracownika IT kwestiami priorytetowymi.

Współpraca z młodym pokoleniem

W firmach, które swoje działania opierają na najnowszych technologiach z zakresu IT poszukiwani są specjaliści – ci z kolei są na ogół świeżymi absolwentami uczelni. Dlatego też aktualnym wyzwaniem dla wielu firm jest odpowiedni sposób podejścia do młodego pokolenia. Współczesne miejsca pracy mają znacznie większą dynamikę niż w poprzedniej dekadzie, wszystko dzieje się szybciej, modyfikacji ulegają wartości i standardy. Młode pokolenie nie patrzy wstecz, reprezentuje zupełnie nowy zestaw oczekiwań i potrzeb. Pracodawcy muszą, więc stosować nowe metody zarządzania, które do nich trafią.  Myślę, że sposobem na przedstawicieli pokolenia Y jest angażowanie ich w ciekawe projekty i stwarzanie możliwości rozwinięcia skrzydeł. W naszej firmie, w której funkcjonuje Centrum Badawczo-Rozwojowe - powstają projekty, które wychodzą z inicjatywy pracowników – dodaje Konrad Świrski. 

Specyfika stosunku pracy

Większość ekspertów pracujących w branży IT ceni sobie elastyczny i nienormowany czas pracy oraz wyższe zarobki. Dlatego też coraz częściej spotykaną praktyką jest zawieranie umowy o dzieło lub zlecenie. Inną często spotykaną formą jest zakładanie przez specjalistów IT własnych działalności gospodarczych, a następnie zawieranie współpracy na zasadzie B2B (business to business). Główną korzyść, jaką widzą specjaliści IT w takim rozwiązaniu to możliwość decydowania samemu o swoim wolnym czasie, określanie wysokości zarobków oraz możliwość wzięcia urlopu w dowolnej chwili. Przewiduje się, że ta tendencja przeniesie się także na inne branże, nie tylko IT.

Światowa gospodarka jest bardzo dynamiczna. Polityka gospodarcza każdego państwa jest nastawiona na rozwój w dziedzinie nowoczesnych technologii. Przy aktualnie dużym zapotrzebowaniu firm na specjalistów IT z jednej strony, i niewystarczającej liczbie specjalistów IT w tej branży z drugiej, dochodzi do sytuacji, gdzie to pracownik dyktuje warunki współpracy i realizacji projektów. Biorąc pod uwagę dużą konkurencję na rynku, firma powinna dążyć do tego, aby zapewnić sobie jak najlepiej wykwalifikowaną bazę ekspertów, których później może delegować do współpracy z klientem. Z drugiej strony powinna dołożyć wszelkich starań, aby zapewnić stały rozwój kadrze pracowniczej. 

Ponad 80 proc. dyrektorów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo informatyczne zaobserwowało wzrost poziomu zagrożenia zewnętrznego w ostatnich trzech latach, a 60 proc. deklaruje, że ataki są bardziej wyrafinowane niż systemy obrony – wynika z badania CISO Assessment, przeprowadzonego przez IBM Center for Applied Insights. Jak wskazuje analiza, szczególne wyzwanie stanowi zapobieganie wyciekom informacji, przetwarzanie danych w chmurze obliczeniowej oraz bezpieczeństwo aplikacji mobilnych. Polska premiera raportu miała miejsce podczas IBM SolutionsConnect, największej konferencji dotyczącej technologii IBM w Polsce.

Zdaniem 82 proc. respondentów, w ciągu ostatnich trzech lat zmieniła się definicja bezpieczeństwa. Duży wpływ na to miał m.in. wzrost liczby interakcji oraz powiązań z klientami, dostawcami i partnerami, co 62 proc. ankietowanych uznało za powód zwiększenia poziomu zagrożenia w firmach.

Dla niemal połowy dyrektorów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo IT, wdrożenie nowych zabezpieczeń stanowi jeden z trzech kluczowych priorytetów. Ponad 70 proc. respondentów wskazało, że dysponują sprawdzonymi i skutecznymi technologiami pozwalającymi im na zapobieganie włamaniom do sieci, wyszukiwanie zaawansowanego szkodliwego oprogramowania czy poszukiwanie słabych punktów w zabezpieczeniach sieci. Jednocześnie 28 proc. z nich uznało uniemożliwienie wycieków danych oraz zapewnienie bezpieczeństwa chmury, urządzeń i platform mobilnych za te dziedziny, które wymagają największego przekształcenia lub udoskonalenia.
IBM SolutionsConnect
IBM SolutionsConnect
Chociaż część klientów nadal ma obawy o bezpieczeństwo chmury, to ten model świadczenia usług IT wciąż zyskuje na popularności. 86 proc. respondentów korzysta z technologii cloud computing lub planuje ją wdrożyć, podczas gdy trzy czwarte badanych spodziewa się, że w perspektywie od trzech do pięciu lat ich budżet na ochronę chmury wzrośnie.

72 procent liderów bezpieczeństwa deklaruje, że dla ich organizacji coraz większe znaczenie ma zbieranie i analizowanie informacji o bezpieczeństwie w czasie rzeczywistym. Mimo to takie dziedziny, jak klasyfikacja oraz badanie danych i analiza informacji istotnych dla bezpieczeństwa są postrzegane jako stosunkowo mało rozwinięte w ankietowanych organizacjach. Zdaniem 54 proc. badanych wymagają one doskonalenia lub przekształceń.

Ponad połowa (55 proc.) liderów bezpieczeństwa przyznała, że nie ma efektywnej strategii zarządzania urządzeniami mobilnymi. Zabezpieczenia platform i urządzeń mobilnych pod względem dojrzałości oceniane były najniżej spośród wszystkich technologii (51 proc.).

Przeprowadzone przez IBM badanie pokazało, że niepokój szefów bezpieczeństwa budzi nie tylko zagrożenie zewnętrzne, ale także sprawy związane z systemowym zwalczaniem zagrożeń IT.
Z kolei zaledwie 22 proc. uważa, że w ciągu najbliższych pięciu lat zostanie stworzona strategia walki
z cyberprzestępczością funkcjonująca na poziomie międzynarodowym.

9 na 10 ankietowanych menedżerów zgadza się z twierdzeniem, że rola specjalistów ds. bezpieczeństwa informatycznego coraz bardziej zyskuje na znaczeniu. Ich wpływ na organizację nieprzerwanie wzrasta, a co ważne, 71 proc. deklaruje, że otrzymuje od swojej organizacji niezbędne wsparcie.

– Zmiana charakteru otoczenia, w którym funkcjonują współcześnie firmy, spowodowała konieczność redefinicji podejścia do bezpieczeństwa informatycznego. Przedsiębiorstwa mają coraz więcej kontaktów z klientami oraz partnerami, które realizowane za pomocą różnych kanałów – mówi Dyrektor Generalny IBM Polska i Kraje Bałtyckie, Aleš Bartůněk.– W efekcie strategie bezpieczeństwa nie tyle wymagają korekty, co stworzenia ich zupełnie na nowo, z uwzględnieniem konieczności ochrony danych w chmurze, zabezpieczenia środowisk mobilnych oraz skoncentrowania się na bezpieczeństwie najbardziej newralgicznych zasobów.

Badanie CISO Assessment zawiera ocenę obecnego stanu zarządzania bezpieczeństwem oraz prognozę na najbliższe lata. Zostało przeprowadzone w formie pogłębionych wywiadów ze 138 liderami bezpieczeństwa, czyli menedżerami najwyższego szczebla, odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo informatyczne w swoich organizacjach.

Co wiecie o telefonii VoIP? Badania wskazują na dość małą świadomość użytkowników w tematyce funkcjonowania telefonii IP (około 3%). Nie wpływa to jednak na szybki rozwój rynku, szczególnie w segmencie biznes. I nie mówimy tu jedynie o branży call center. Niektórzy są skłonni zaryzykować wręcz stwierdzenie, iż VoIP z biegiem rozwoju internetu doprowadzi do zupełnego wyparcia tradycyjnej telefonii. Tym samym warto dowiedzieć się czym jest i skąd wziął się VoIP. Oto FAQ cyfrowej telefonii, którą należy znać.

Historia
Technologia VoIP (ang. Voice over Internet Protocol) powstała w 1995 roku, kiedy to firma VocalTec Communications Inc. stworzyła pierwsze oprogramowanie komputerowe umożliwiające komunikację głosową przez sieć IP. Jej założyciele, Alon Cohen oraz Lior Harmaty, na pewno nie spodziewali się, jak znaczący wpływ będzie miał ich wynalazek na przyszłość telekomunikacji.

Działanie
VoIP to nic innego jak przetworzenie naszej mowy na reprezentację cyfrową. Głos poddany zostaje odpowiedniej kompresji oraz kodowaniu, a następnie zostaje podzielony na pakiety. Strumień takich pakietów przesyłany jest za pomocą sieci, gdzie w węźle odbiorczym cały proces zostaje odtworzony w odwrotnym kierunku, co przekłada się na standardowy sygnał głosu. Aby zapewnić wysoką jakość i idealną krystaliczną barwę tonu naszego rozmówcy, stosowane są różnorodne zaawansowane technologie.

Wymagania
Praktycznie każdy z aktualnie dostępnych providerów ISP dostarcza usługę w pełni odpowiadającą wymaganiom stawianym przez technologię telefonii cyfrowej. Naturalnym jest, że połączenia głosowe zadziałają przy użyciu sieci GSM, na łączach satelitarnych, jak również WiFi. Jednakże dla uzyskania najlepszych rezultatów zalecane jest tradycyjne połączenie kablowe. Jeśli mamy możliwość wyboru, to zdecydowanie postawmy na tę opcję. Jakość VoIP zależy w dużej mierze od naszego łącza internetowego. Zbyt duża ilość straconych pakietów wskazuje na to, że nasza rozmowa nie będzie płynna.

Rynek
W porównaniu do oferty tradycyjnych operatorów telekomunikacyjnych, w branży VoIP zaobserwowano zjawisko bardzo dużej konkurencyjności. Sami eksperci wskazują na dość obszerną ofertę, a przez to niezwykle atrakcyjne stawki, jak na tak młody polski rynek. Zachęcamy jednocześnie do lektury rankingu najlepszych operatorów VoIP w 2014 roku  udostępnionego przez portal voipnews.pl

Plusy i minusy VoIP
Bez wątpienia decydując się na VoIP przede wszystkim oszczędzamy pieniądze. Koszty wdrożenia lub integracji z już istniejącymi systemami również są bardzo niskie.

Obsługa klienta u tradycyjnych operatorów nie jest oceniana na dobrym poziomie, dlatego doświadczenie z contact center wybranego dostawcy VoIP jest zazwyczaj niezwykle miłym przeżyciem, choć i pewnie tutaj czarnych owiec w stadzie nie brakuje. 
Dodatkowo otrzymujemy kilkadziesiąt usług w ramach technologii VoIP - nagrywanie rozmów, menu IVR, kampanię call center, wirtualną centralkę czy wiele, wiele innych. In case you're interested in knowing more info on laman web untuk dijual, stop by http://www.mabo.my Na koniec możemy dołożyć pełną mobilność, dopasowanie numeru kierunkowego oraz, co może być istotne dla rzeszy Polaków na emigracji – tanie połączenia międzynarodowe. 

Minusem jest z pewnością narażenie prawidłowego funkcjonowania telefonu z powodu braku zasilania. Brak prądu pozbawi nas dostępu do Internetu, a tym samym telefonu. No i druga dość istotna kwestia to fakt, iż jakość prowadzonych rozmów jest bezpośrednio zależna od jakości łącza internetowego za pomocą którego są realizowane.

Autor:
Tomasz Nawotka
Wiceprezes Operatora VoIP – Spikon.pl

Samsung wdrożył do użytku technologię trzypasmowej agregacji częstotliwości (CA) w komercyjnej sieci LTE, zwiększającej szybkość pobierania danych do 300 Mbps. Nowa technologia pozwala na czterokrotne zwiększenie szybkości w stosunku do przesyłów oferowanych obecnie w sieciach LTE. Z nowej technologii korzystają już klienci dwóch koreańskich operatorów komórkowych, a w przyszłym roku zasięg świadczenia usługi zostanie rozszerzony na teren całego kraju.

Ponieważ coraz więcej osób chce korzystać na urządzeniach mobilnych z aplikacji wymagających dużych ilości danych, takich jak wideo HD, branża telekomunikacyjna potrzebuje innowacyjnych technologii pozwalających istotnie zwiększyć wydajność istniejących sieci - mówi Youngky Kim, prezes i szef działu sieci w firmie Samsung Electronics. Nasza technologia LTE-A Tri-Band CA oferuje użytkownikom najlepsze możliwe funkcje mobilne, a jednocześnie pozwala operatorom wykorzystać możliwość wyróżnienia funkcji ich sieci.
Technologia trzypasmowej agregacji częstotliwości w sieci 4G LTE

Długoterminowe zaangażowanie w branży telekomunikacyjnej sprawiło, że w czerwcu 2013 r. firma Samsung wdrożyła w Korei pierwszą na świecie dwupasmową sieć CA (Dual-Band CA). To doświadczenie posłużyło do opracowania rozwiązania Tri-Band CA, które w większym stopniu wykorzystuje możliwości technologii LTE-A i stanowi kolejny krok branży w kierunku ery 5G.

Technologia Tri-Band CA istotnie zwiększa przepustowość sieci komórkowych, szczególnie w gęsto zaludnionych obszarach, a jednocześnie dzięki możliwości łączenia silnie pofragmentowanego pasma zapewnia lepszą wydajność operatorom o ograniczonej dostępności pasma. Dzięki technologii Tri-Band CA operatorzy mogą zaoferować klientom rzeczywisty standard LTE Advanced, umożliwiając funkcjonowanie pofragmentowanych bloków danych z różnych obszarów pasma jako pojedynczego, ujednoliconego bloku danych.

Jednocześnie z wdrożeniem sieci LTE-A Tri-Band CA, firma Samsung wprowadziła na rynek pierwszy smartfon z obsługą technologii LTE-A Tri-Band CA - Samsung GALAXY Note 4. A website like www.intercettazioni.biz will provide you with the highest quality in the industry. Wprowadzenie na rynek zarówno urządzenia jak i technologii sieciowych podkreśla wyjątkowe możliwości firmy Samsung związane z przyspieszeniem wdrożenia nowej generacji technologii mobilnych w branży.

Science Fiction w naszych domach

poniedziałek, 29 grudnia 2014 2 komentarze

Filmy Science-Fiction od lat rozbudzają nadzieje i wyobraźnie milionów ludzi na całym świecie. Fascynują nas pomysły twórców na rozwiązania technologiczne oraz ich wizje rozwoju świata. Dzięki nim, niejednokrotnie marzymy o tym, aby fikcja stała się rzeczywistością. Często okazuje się, że szybciej niż mogliśmy się spodziewać, urządzenia które oglądaliśmy w kinie pojawiają się w naszych domach.

Technologia rozwija się w niesamowitym tempie, chcąc coraz bardziej ułatwiać nam życie i codzienne czynności. Szybka ewolucja urządzeń i pojawianie się coraz to nowszych sprawia, że niektóre wynalazki rodem ze starszych filmów nie robią na nas już wrażenia. Elektrycznie rozsuwane drzwi ze Star Treka czy wymyślne urządzenia do bezprzewodowej komunikacji, które pojawiały się w produkcjach z lat 60 są z nami od bardzo dawna i nie wzbudzają większych emocji.

Science Fiction

W nasze ręce regularnie jednak trafiają urządzenia, które do niedawna w zbiorowej świadomości wydawały się abstrakcyjne. Skoro już wywołany został serial Star Trek, warto wspomnieć także o jednym z urządzeń które powstało w umysłach twórców serialu, a jest już dziś powszechne. Mowa o smartwatchu, koncepcie niezwykle popularnym wśród filmowców Science-Fiction. Podobne urządzenia mogliśmy oglądać w filmie Dick Tracy z 1990 roku, kultowym serialu Knight Rider czy popularnej kreskówce Inspektor Gadżet. Dziś są to urządzenia zdobywające stale coraz większą popularność. Wypuszczając na rynek w 2013 roku swój pierwszy smartwatch GALAXY Gear, firma Samsung nawiązała w reklamie do wyżej wymienionych, kultowych interpretacji filmowych konceptu inteligentnego zegarka. Najnowszy model Samsung Gear S, może zostać wyposażony w niezależną od telefonu kartę SIM, dzięki której za pośrednictwem inteligentnego zegarka możemy nie tylko prowadzić rozmowy, smsować, ale także surfować w internecie.

Filmem, który ze względu na przedstawioną wizję przyszłości i liczne gadżety, dalej wzbudza ogromne emocje jest Raport mniejszości Stevena Spielberga z Tomem Cruisem w roli głównej. Jednym z najbardziej ekscytujących wynalazków, które pojawiły się w filmie z 2002 roku był obsługiwany gestami ogromny ekran. Sceny w których Cruise za pomocą specjalnych rękawic obsługuje ekran nie dotykając go na stałe wpisały się do kanonu Science-Fiction. Dziś sami możemy poczuć się jak John Anderton, główny bohater filmu i to we własnym salonie! Telewizory Samsung Smart TV* nie tylko można obsługiwać gestami, ale także za pomocą komend głosowych. Co lepsze, to nie wszystko co potrafią modele telewizorów Samsung – bezprzewodowe łączenie się się ze smartfonami, tabletami czy urządzeniami audio* z całą pewnością jeszcze jakiś czas temu mogliśmy podziwiać jedynie na ekranie kinowym. Nie wspominając o samych urządzeniach, które właśnie zostały wymienione.

smartwatch GALAXY Gear
Jeden z nich, tablet, mogliśmy po raz pierwszy zobaczyć w filmie 2001: Odyseja kosmiczna z 1968 roku opartego na opowiadaniach Arthura C. Clarke’a. Reżyser filmu, Stanley Kubrick, ukazał w jednej ze scen przenośne urządzenie przypominające ekran bez klawiatury. Dwóch członków załogi statku kosmicznego, korzystało z nich jedząc równocześnie śniadanie. Czy ta scena nakręcona niemal 50 lat temu nie przypomina porannego rytuału wielu z nas? Inną równie trafną wizją z kina lat 60 był robot sprzątający. Jednym z pierwszych przypadków, kiedy podobny wynalazek pojawił się na ekranach kinowych był film Kosmiczne przygody Jennifer z 1966 roku. W jednej ze scen pojawia się sprzątający robot pieszczotliwie nazywany „Robakiem”, który samodzielnie odkurza mieszkanie głównego bohatera. Jego filmowy twórca stwierdza, że taki robot znajdzie się kiedyś w każdym domu. Czy był daleki od prawdy? Patrząc na szybki rozwój robotów sprzątających, takich jak Samsung NaviBot, jest to coraz bliższe realizacji.

Firma Samsung w swojej ofercie posiada coraz więcej inteligentnych urządzeń. Na pierwszą myśl przychodzą najpopularniejsze na rynku telewizory Smart TV czy urządzenia mobilne z linii GALAXY. Patrząc na rozwój takich produktów jak roboty sprzątające, AGD obsługiwane smartfonem czy niedawno wprowadzone gogle rzeczywistości wirtualnej Gear VR można spodziewać się w najbliższej przyszłości kolejnych, pobudzających wyobraźnie wynalazków w naszych domach.

Branża technologiczna to jeden z nielicznych rynków pracownika, a nie pracodawcy. Podczas gdy co roku notuje ona wzrost rzędu kilkunastu procent, liczba nowych absolwentów zwiększa się w analogicznym czasie jedynie o kilka punktów procentowych. W Polsce brakuje dziś ok. 50 tys. wykwalifikowanych programistów, w całej Unii Europejskiej – 275 tys., a przy zachowaniu obecnej dynamiki deficyt ten wyniesie za sześć lat okrągły milion. To pracodawca musi się więc porządnie napocić, aby zdobyć zdolne ręce do pracy. Co czyni go atrakcyjnym w oczach potencjalnego pracownika? Podczas gdy działy kadr i headhunterzy kontynuują wyścig zbrojeń i doskonalą swój rekrutacyjny arsenał, najwięcej zależy tak naprawdę od priorytetów samego kandydata. Praca informatyka oznacza zazwyczaj bardzo dobre zarobki, dlatego w grę wchodzi też szereg innych czynników, m.in. stałość zatrudnienia, prestiż i rozmiar firmy, obsługiwane branże, możliwość tworzenia czegoś innowacyjnego czy perspektywa rozwoju umiejętności. Ważna jest też atmosfera wewnątrz firmy – czy zatrudnieni ludzie to „gracze drużynowi”, czy mają wysokie kwalifikacje itd. Tutaj trzeba regularnie podnosić swoje kompetencje, a jednym z najlepszych sposobów na to jest obcowanie z najlepszymi.

Dla firmy z branży IT pozyskanie zdolnych rąk do pracy to dopiero początek budowy silnego zespołu. Branża technologiczna charakteryzuje się wysoką w porównaniu z innymi profesjami rotacją pracowników – średni „cykl życia” w jednej firmie to około 30 miesięcy. Oczywiście odstępstwa w obie strony często się zdarzają i zależą – jak zwykle – od celu, jaki stawia sobie kandydat. Jeśli zależy mu jedynie na zdobyciu doświadczenia niezbędnego w świecie komercyjnego IT, z pracodawcą związuję się zazwyczaj na krócej, aby przygotować się do starań o ciekawsze, elastyczniejsze czy lepiej płatne zatrudnienie. Jeśli celuje on jednak w chęć długofalowej samorealizacji i rozwoju, zostaje on na dłużej. O tym decyduje najczęściej ilość furtek, jaka może pozostać dla niego otwarta w danej chwili. Dla wielu programistów równie ważnym czynnikiem, co pieniądze, jest bowiem ilość i rodzaj projektów, w których może uczestniczyć. Sam kontakt z nowymi technologiami w profesjonalnym otoczeniu stanowi atrakcję zwłaszcza dla młodych programistów, którzy dopiero co opuścili progi alma mater i wkraczają na rynek pracy. – Pieniądze oczywiście mają znaczenie, zwłaszcza kiedy pojawia się duży inwestor, który musi czymś zachęcić swoich przyszłych pracowników. Monotonne poprawianie błędów w kodzie, nawet jeśli bardzo dobrze płatne, może okazać się jednak mniej atrakcyjne od tworzenia nowych, innowacyjnych rozwiązań. Programiści, którzy przez lata obcują tylko z jednym językiem czy jedną technologią, zawężają swoje możliwości na rynku, który ceni m.in. wszechstronność – tłumaczy Ewelina Grądzka z firmy Mobica, która realizuje projekty informatyczne z dziedziny finansów, bankowości, motoryzacji czy urządzeń mobilnych.

Nieuchronne zbliżanie się zarobków rodzimych informatyków do standardów zachodnich oraz naturalna mobilność tej grupy zawodowej (nie tylko, jeśli chodzi o pracę w innych firmach, ale też za granicą) zmusza pracodawców do nieustannej walki o pracowników – także tych już zatrudnionych. To wyścig, w którym wygra ten, kto najlepiej dostosuje się do warunków gry.

Choć wartość usług cloud computing stanowi jeszcze niewielką część polskiego rynku IT, to szybko przybywa firm, które decydują się na outsourcing swoich zasobów informatycznych. Nasilający się trend jest powodowany przez te same czynniki, które upowszechniły elektryfikację, a potem komputeryzację i informatyzację – chęć podniesienia wydajności i komfortu pracy. „Chmuryzacja” ma jeszcze jeden atut – umożliwia optymalizację kosztów.

Zważywszy na szereg obszarów, gdzie chmura obliczeniowa znajduje już zastosowanie, termin chmuryzacja wydaje się właściwym określeniem dynamicznego procesu wykorzystywania jej możliwości, nie tylko w sferze biznesu.

– Firmy wykorzystują koncepcję chmury do projektowania i uruchamiania różnorodnych usług. Przykładem mogą być aplikacje mobilne, serwisy www, rozwiązania e-commerce, ERP, CRM Business Intelligence. Jednak odbiorcami usług cloud computing są już nie tylko klienci biznesowi, ale też konsumenci. Ideę cloud computing przecież coraz częściej wykorzystuje się w samochodach, grach społecznościowych czy przy gromadzeniu danych na wirtualnych dyskach, które są zintegrowane z urządzeniami przenośnymi, np. smartfonami – powiedział Jacek Krupa, Wiceprezes Zarządu ATM S.A.
– Tak szybko postępująca „chmuryzacja” była powodem, dla którego podjęliśmy także decyzję
o uruchomieniu usług chmury prywatnej ATMAN Private Cloud. Nasza oferta, wykorzystująca zasoby Centrum Danych ATMAN, skierowana jest do klientów biznesowych, którzy chcą zyskać zarówno bezpieczeństwo, jak i skalowalność i elastyczność – dodał Jacek Krupa.

Na intensywność rozszerzającej się „chmuryzacji” wskazuje utrzymująca się od kilku lat wysoka dynamika popytu na usługi cloud computing. Polski rynek chmury w 2010 r. wart był 35 mln dol., a dwa lata później już dwukrotnie więcej. Dziś prognozuje się, że w 2017 r. jego wartość powinna przekroczy 200 mln dol.

O rosnącej popularności usług cloud computing decyduje kilka czynników. Przede wszystkim sukcesywnie słabną obawy klientów biznesowych i indywidualnych przed chmurą. Jednocześnie przybywa firm, które dostrzegają w chmurze nowe modele biznesowe, a także szansę na zdywersyfikowanie swoich źródeł przychodów i zmaksymalizowanie zysków. Trzecim ważnym czynnikiem jest szybki rozwój w Polsce rynku centrów danych, gdzie dostawcy mogą lokalizować swoją chmurę zarówno prywatną, jak i publiczną, dzięki czemu nie muszą ponosić dodatkowych nakładów inwestycyjnych na budowę i utrzymanie własnych serwerowni.
chmuryzacja Infografika 
Beneficjentem tego trendu są m.in. operatorzy telekomunikacyjni oferujący wspomniane wirtualne dyski, twórcy gier komputerowych, mikro przedsiębiorcy żyjący z e-handlu czy rodzimi dostawcy rozwiązań informatycznych, którzy dotychczas świadczyli usługi wdrożeniowe i integratorskie w modelu tradycyjnym, a dziś chcą rozwijać swoją ofertę w chmurze.

Taką możliwość dają Centra Danych ATMAN i Thinx Poland. Zlokalizowane na terenie Warszawy i Katowic, w kilku oddalonych od siebie miejscach, zostały tak zaprojektowane, by usługi cloud computing były świadczone w sposób pewny i bezpieczny. Dzięki temu zarówno dostawca chmury, jak i jej użytkownicy nie muszą martwić się o stabilność działania warstwy technicznej. Mogą natomiast skupić się na rozwijaniu własnego biznesu, podnosząc przy tym wydajność i komfort pracy.

Infinite Scratch Master

wtorek, 25 listopada 2014 2 komentarze

Już 28 listopada 2014 w Lubelskim Parku Naukowo-Technologicznych odbędzie się Infinite Scratch Master, czyli warsztaty programowania w języku Scratch połączone z konkursem.

Infinite Scratch Master to propozycja dla studentów, którzy znają lub chcą poznać środowisko Scratch. Doświadczeni wykładowcy przybliżą, jak uczyć programowania w języku Scratch już w szkołach podstawowych. Warsztaty będą stanowić wstęp do konkursu, w ramach którego studenci będą mogli zgłosić autorski projekt opracowany w Scratch wraz ze scenariuszem przykładowej lekcji. Dla autorów najlepszych projektów przewidziane są cenne nagrody multimedialne, np. domowe biuro Samsunga, smartfon Nokia Lumia czy upominki firmowe. 

Infinite Scratch Master
Projekty można zgłaszać do 8 stycznia 2015 r. Zapisy na warsztaty oraz formularz zgłoszeniowy do konkursu można znaleźć na stronie www.infinite.pl/scratch      

Scratch jest wirtualnym językiem, który pozwala przybliżyć dzieciom i młodzieży ideę programowania, jednocześnie ucząc kreatywnego, logicznego myślenia. W środowisku scratch można tworzyć interaktywne gry, animacje i historyjki, przy czym nie wymaga to zaawansowanej wiedzy matematycznej. Programowanie Scratch idealnie wpisuje się w ideę nauki przez zabawę – ćwiczenia przypominają układanie puzzli, a szybkie efekty pracy wzmagają zainteresowanie nowinkami technologicznymi. Programowanie to zdecydowanie przyszłościowa umiejętność, dlatego podstawy warto zdobywać już w młodym wieku.     

Infinite Scratch Master to wspólny projekt Miasta Lublin oraz lubelskiej firmy Infinite, która specjalizuje się w rozwiązaniach informatycznych dla biznesu. Konkurs ma za zadanie przybliżać młodym osobom nowe technologie, które stanowią obecnie nieodłączny element ścieżki zawodowej. Więcej informacji znaleźć można na stronie www.infinite.pl/scratch.

Nowa technologia Wi-Fi 60 GHz opracowana przez Samsung Electronics, umożliwia przesyłanie danych z szybkością 4,6 Gb/s (575 MB na sekundę), co oznacza pięciokrotny wzrost w porównaniu z 866 Mb/s (108 MB na sekundę) – maksymalną prędkością obsługiwaną przez dostępne dziś urządzenia elektroniczne. Oznacza to, że przesłanie pliku wideo o wielkości 1 GB między urządzeniami potrwa niecałe trzy sekundy, a nieskompresowane filmy o jakości HD można przesyłać strumieniowo z urządzeń mobilnych do telewizorów w czasie rzeczywistym bez żadnych opóźnień.

W odróżnieniu od obecnych technologii Wi-Fi 2,4 GHz oraz 5 GHz, technologia Wi-Fi 60 Ghz wykorzystuje fale milimetrowe, eliminując interferencje wspólnokanałowe, niezależnie od liczby urządzeń korzystających z tej samej sieci.  Nowa technologia jest również zgodna ze standardem 802.11ad utrzymując maksymalną szybkość i w ten sposób zmniejsza różnicę między teoretyczną i rzeczywistą prędkością przesyłania danych i pozwala uzyskać prędkość rzeczywistą dziesięciokrotnie wyższą niż w technologiach Wi-Fi 2,4 GHz oraz 5 GHz.
technologia Wi-Fi 60 GHz

Do niedawna komercyjne wykorzystanie technologii Wi-Fi 60 GHz wiązało się z poważnymi trudnościami, ponieważ fale milimetrowe mają ograniczoną zdolność penetracji i są podatne na tłumienie, co prowadzi do zmniejszenia siły sygnału oraz obniża efektywność przesyłu danych. Dzięki wykorzystaniu fal milimetrowych i zaawansowanych technologii modemowych oraz opracowaniu anten o dużym zasięgu wiązki, udalo się uzyskać ekonomicznie opłacalną technologię Wi-Fi 60 Ghz o najwyższej jakości. Oznacza to całkowicie nowe możliwości rozwoju technologii Wi-Fi w przyszłości.

Poprawiono również ogólną jakość sygnału, opracowując pierwszą na świecie technologię kontrolowania mikrowiązki, która w przypadku zmian w środowisku komunikacji optymalizuje moduł komunikacji w czasie krótszym niż 1/3000 sekundy. Firma opracowała również pierwszą na świecie metodę pozwalającą na równoczesne podłączenie do sieci wielu urządzeń.

Podobnie jak w przypadku spektrum 2,4 GHz oraz 5 GHz, 60 GHz jest pasmem nielicencjonowanym na całym świecie i oczekuje się, że komercyjne zastosowanie tej technologii będzie możliwe już w przyszłym roku. Samsung planuje zastosowanie tej nowej technologii w wielu różnych produktach, takich jak urządzenia audiowizualne i medyczne, a także w sprzęcie telekomunikacyjnym. Technologia ta znacznie ułatwi również opracowanie nowych rozwiązań w ramach usługi Samsung Smart Home oraz innych inicjatyw powiązanych z Internetem.

Branża IT obok nowych technologii zajmują się najbardziej innowacyjnymi sektorami polskiej gospodarki. Stale utrzymujący się wzrost zamówień i realizowanych projektów w tym obszarze można traktować jako zwiastun wychodzenia z kryzysu. Firmy IT stają jednak przed sporym wyzwaniem: deficytem specjalistów. Podczas gdy rynek usług informatycznych notuje co roku średnio 10-procentowy wzrost obrotów, nie może dziwić coraz większe zapotrzebowanie na pracowników.

Podczas targów CeBIT, wiceminister gospodarki Dariusz Bogdan, stwierdził że rodzime uczelnie co roku opuszcza z dyplomem ok. 40 tysięcy kreatywnych, ambitnych programistów. To całkiem sporo. Główny problem pojawia się jednak dalej. Jak wynika z badań Bilansu Kapitału Ludzkiego, od 2010 r. na polskim rynku pracy można zaobserwować wyraźny deficyt wykwalifikowanych specjalistów – odsetek firm doświadczających trudności z rekrutacją wyniósł w zeszłym roku aż 78%. Problem najbardziej uderza najbardziej w tych, którzy rozwijają się najdynamiczniej – zwłaszcza w IT. – Sektor informatyczny to w całej Europie rynek pracownika, nie pracodawcy. Wykwalifikowanych, doświadczonych programistów nieustannie brakuje, dlatego to oni wciąż dyktują warunki i wybierają sobie pracodawców. O rozmiarze wyzwania działów HR niech świadczą liczby: w Europie brakuje obecnie ok. 275 tysięcy specjalistów IT – przyznaje Tomasz Krawczyński z brytyjskiej firmy Mobica, która w Polsce programistów zatrudnia od 8 lat.

Ograniczony dostęp do specjalistów zmusza firmy IT nie tylko do poszukiwania innowacyjnych form dotarcia do kandydatów – zmianom ulega całościowe podejście do zarządzania kadrami. Trendy HR, jakie wskazali w swym ostatnim raporcie eksperci Deloitte, znajdują szczególne odzwierciedlenie w dynamicznym sektorze technologii. Transformację wymusza przede wszystkim demografia. Pokolenie Y, czyli osoby urodzone w latach 1983-2010, stanowią dziś 34% zasobów siły roboczej na całym świecie. W ciągu dekady wskaźnik ten wzrośnie już do 75%. Czego pragną dzisiejsi dwudziestolatkowie, którzy już za chwilę przejmą wartę na rynku pracy? Przede wszystkim możliwości zdobywania rozmaitych doświadczeń w czasie pobytu w danej firmie. Klarowne ścieżki rozwoju, inspirujące wyzwania, wartościowy i zróżnicowany program szkoleniowy, przyjazna atmosfera pracy – to czynniki, które millenialsi często przedkładają nad wysokość wynagrodzenia, które w IT i tak często przekracza średnią krajową. Utrzymanie motywacji i produktywności zatrudnionych przedstawicieli pokolenia klapek i iPodów – to według Deloitte jedno z głównych wyzwań, jakie stoi przed działami kadr w firmach z branży technologicznej.
 
Rywalizacja o wykwalifikowanych programistów coraz mocniej przypomina pogłębiający się w niszy pojedynek na kompetencje. Im bardziej unikatowe, trudne do zdobycia gdzie indziej – tym atrakcyjniejszy w oczach specjalistów wydaje się pracodawca. W wyścigu niewątpliwie pomaga szerokie portfolio klientów oraz obsługiwanych branż. Niczym w prawie ewolucji – przetrwają nie najsilniejsi, lecz ci zdolni dostosować się do dynamicznych zmian. – Obecnie średni czas zatrudnienia programisty w jednej firmie waha się w granicach 30 miesięcy. Gdy czuje on, że już niczego się nie nauczy i gdy zwyczajnie znudzi się realizowanym od dłuższego czasu projektem – odejdzie. W Mobice, gdzie obsługujemy klientów z różnorodnych branż – m.in. bankowości i finansów, aplikacji mobilnych, telewizji, motoryzacji, półprzewodników – notujemy wysoką retencję pracowników i właśnie w tym upatrujemy naszych mocnych stron – dodaje Tomasz Krawczyński.

Poważni gracze na rynku IT stają zatem przed dwoma, na pierwszy rzut oka sprzecznymi zadaniami. Z jednej strony powinni zwiększać biznesową niejednorodność w ujęciu strategicznym (zróżnicowane zespoły dają w końcu przewagę konkurencyjną), z drugiej – dbać o jak największą integrację pracowników z firmą i jej wartościami. Praca dla programisty przestaje bowiem być tylko „pracą”, ale też sposobem bycia.

Od lipca w ofercie Samsung Apps pojawią się popularne gry, specjalnie dedykowane telewizorom Samsung Smart TV. Pierwszą grą wideo dostępną na dużym ekranie będzie znana na całym świecie gra Need for Speed Most Wanted.

Granie na ekranie o imponującej przekątnej i wysokiej rozdzielczości jest marzeniem wielu osób, nie tylko maniaków gier wideo. Do niedawna, aby czerpać przyjemność z rozgrywki w najbardziej znane tytuły, oprócz wspomnianego telewizora potrzebne nam były konsole lub wydajne komputery. Nie każdy jednak chce stawiać obok swojego telewizora dodatkowe urządzenie.
Need for Speed za darmo na Samsung Smart TV

Do rozbudowanej funkcjonalności telewizorów Smart TV Samsung dołącza teraz możliwość pobrania znanych i rozbudowanych graficznie gier bezpośrednio na telewizor, bez konieczności podłączania dodatkowych urządzeń. Za produkcję i wydanie gry odpowiedzialna jest firma Electronic Arts, co roku dostarczająca graczom jedne z najlepszych i najpopularniejszych tytułów na świecie. Jest to jedna z części uznanej na świecie serii gier wyścigowych Need for Speed, posiadającej miliony wiernych fanów. Po raz pierwszy tak rozbudowany tytuł pojawia się w ofercie aplikacji dostępnych na telewizory Samsung Smart TV. W grze weźmiemy udział w serii emocjonujących wyścigów ulicznych z gazem wciśniętym do dechy, unikając przy tym policyjnych pościgów. Podczas wyścigów poprowadzimy i będzie próbowali wyprzedzić takie modele samochodów jak SRT Viper GTS, Porsche 911 Carrera S czy Hummer H1 Alpha.

W Need for Speed Most Wanted zagrają właściciele telewizorów Samsung Smart TV z 2013 (seria F modele z serii 7 i wyższe) oraz 2014 roku (seria H modele z serii 6 i wyższe). W trakcie rozgrywki, sterowanie będzie możliwe na trzy różne sposoby – za pomocą pada, pilota telewizora Samsung oraz korzystając z mobilnej aplikacji gry na smartfonie lub tablecie. Od dnia swojej premiery  gra Need for Speed Most Wanted dla posiadaczy telewizorów Samsung Smart TV będzie dostępna do pobrania za darmo aż przez 4 miesiące. Kolejne tytuły popularnych gier będą pojawiać się sukcesywnie na platformie Samsung Smart TV.

Popularne posty

KONFERENCJE