Jeśli jesteś zainteresowany nauką, rozwojem i nowymi technologiami, to znajdujesz się we właściwym miejscu. Blog nowe technologie to znakomite źródło informacji ze świata smartfonów, komórek i tabletów. Na naszej stronie będziesz mógł dowiedzieć się o najbardziej interesujących i istotnych odkryciach i wydarzeniach z różnych części świata.



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą internet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą internet. Pokaż wszystkie posty

Webowa ochrona aplikacji

poniedziałek, 25 stycznia 2016 3 komentarze

Szerokiej gamie ataków opierających się na HTTP powinno się zapobiegać już z poziomu aplikacji. Lista OWASP Top 10 jest najlepszym przykładem technik ataków, które można zarówno wykrywać, jak i zapobiegać im na tym poziomie. Istnieje mnóstwo narzędzi, w tym do analizy statycznej i dynamicznej czy testów penetrujących, mających za zadanie zapewnić, że podatności zostaną wychwycone w odpowiednim momencie i nie przejdą do fazy produkcyjnej. Oczywiście to wszystko pod warunkiem, że testy te zostały wykonane zgodnie z praktyką, polegającą na integracji bieżących zmian w procesie CI/CD, zamiast bycia ostatnim etapem przed oddaniem produktu w ręce użytkowników.

Nawet jeśli udało się wyeliminować wszystkie potencjalne luki w procesie tworzenia oprogramowania, aplikacje nadal mogą być zagrożone. Dzieje się tak ponieważ niektóre ataki nie mogą być wykryte z poziomu aplikacji. W gruncie rzeczy, zanim taki atak dosięgnie aplikację jest już za późno.

Mowa o atakach DDoS na poziomie warstwy aplikacyjnej (HTTP). Tak, właśnie tych, które w niemalże wampiryczny sposób wykorzystując protokół HTTP, wysysają zasoby pamięciowe i obliczeniowe aplikacji, czyniąc ją tym samym bezużyteczną dla użytkowników.

Istnieją dwa typy ataków DDoS: szybki i wolny. Zalewanie dużą ilością pakietów (flooding) oraz wysycanie zasobów.

Atak flooding

Polega na wykorzystaniu faktu, że aplikacje mają za zadanie przyjmować zapytania HTTP i odpowiadać na nie. Po to właśnie zostały stworzone czyż nie? Robią więc to, niezależnie od szybkości, z jaką zapytania napływają. Nawet jeśli dzieje się to w tempie blokującym dostępne zasoby w ciągu minut czy sekund – aplikacja wciąż stara się odpowiedzieć. Każda aplikacja (urządzenie, usługa, system itp.) ma określony limit połączeń TCP, które może nawiązać. Po przekroczeniu tej liczby jest to po prostu niemożliwe, a dalsze zapytania są ignorowane. Użytkownicy spotykają się z taką sytuacją przy okazji napotkania komunikatu „Próba połączenia…”, ponieważ wtedy ich przeglądarka lub aplikacja oczekuje określoną ilość czasu, by następnie przeprosić za brak możliwości połączenia.

Ten rodzaj ataku może nastąpić tak szybko, że przewyższy zdolność systemu do oszacowania skali żądania. Nawet autoskalowanie niewiele tu pomoże, bo czas potrzebny do ustanowienia i wdrożenia nowych instancji dla aplikacji jest większy niż czas potrzebny by ogołocić istniejące instancje zasobów.

Atak wysycający


Z drugiej strony ­– atak wysycający – ma taki sam cel, jednak wykonuje go poprzez wymuszenie na aplikacji utrzymywania otwartego połączenia dłużej niż rzeczywiście jest to potrzebne. Robi to udając, że jest w trakcie połączenia; przesyłając niewielkie ilości danych z aplikacji w ciągu sekundy zamiast w pełni wykorzystywać dostępne możliwości. Takie działanie sprawia, że połączenie trwa dłużej, a jeżeli zostanie nawiązane wystarczająco dużo połączeń, sprawia to, podobnie jak w ataku blokującym – wyczerpywanie się zasobów.

Żadnego z tych ataków nie da się wykryć z poziomu aplikacji. Dlaczego miało by się dać? Dla aplikacji, te żądania są poprawne. Są to dobrze zbudowane, oparte na HTTP żądania dostępu do danych, na które udzielanych jest tysiące odpowiedzi dziennie. Przy żądaniu HTTP nie ma żadnej flagi lub bloków danych, które wskazują na jego podstępną naturę. Aplikacja nie widzi złośliwych intencji, które kryją się za tymi żądaniami, ponieważ nie posiada ona wglądu do sieci lub do szerszego środowiska – w szczególności do tabeli sesji serwera, która zawiera listę wszystkich otwartych połączeń. Nawet pomijając kwestie techniczne związane z wątkami, procesami czy zmiennością danych w wielowątkowych środowiskach, warto skupić się na „braku wglądu w przetwarzanie innych żądań.”

Wystarczy powiedzieć, że aplikacja sama w sobie nie jest w stanie stwierdzić czy któreś z żądań jest częścią większego ataku (atak flooding) czy spowoduje przydzielenie zbyt dużej ilości zasobów powodując ich wysycanie.

Proxy na ratunek

Tym, co ma wgląd w oba źródła, jest proxy, które jest umieszczone przed aplikacją. Dzieje się tak, gdyż proxy dokonuje równoważenia obciążenia (ang. load balancing), a zatem musi zwracać uwagę na liczbę żądań, które są aktualnie przetwarzane jak również na te, które nadchodzą, gdyż musi je wysłać do jednej z aplikacji, znajdujących się w grupie (w klastrze).

Co więcej, musi również wiedzieć gdzie wysłać odpowiedź, więc musi posiadać informacje dotyczące klienta oraz jego połączenia sieciowego (zazwyczaj do aplikacji jest wysyłany tylko adres IP klienta). W odróżnieniu od aplikacji, ma on wgląd, który pozwala zauważyć zarówno atak wysycający jak i blokujący oraz powstrzymać je zanim zdążą zanurzyć swoje kły w zasobach aplikacji.

Dlatego usługi oparte o proxy, takie jak WAF (Web Application Firewall) lub nawet zaawansowany load balancer to kluczowe elementy współczesnej strategii ochrony aplikacji. Ponieważ mają one odpowiedni wgląd, oznacza to, że mogą wykryć anomalie związane z zachowaniem się ataku i powstrzymać go, tak jak czosnek powstrzymuje wampira.

Ponieważ te tradycyjne usługi „sieciowe” powinny stać się częścią architektury aplikacyjnej, wydaje się być logiczne, że podejście DevOps powinno rozciągnąć swoje skrzydła i wziąć pod nie te usługi, które w naturalny sposób zmierzają w stronę aplikacji, takie jak bezpieczeństwo aplikacji i skalowalność (równoważenie obciążenia).

Aplikacje nie są w stanie zatrzymać każdego ataku, a w szczególności tego, który wymaga wglądu na poziomie, który nie jest dla nich dostępny. Współpraca z takimi usługami aplikacyjnymi jak webowa ochrona aplikacji i równoważenie obciążenia, może sprawić, że bardziej kompleksowa lista ataków będzie mogła zostać zidentyfikowana i powstrzymana, zapewniając mniejszą liczbę włamań i awarii.

50 twarzy Greya”, loteria paragonowa, Eurowizja, Andrzej Duda czy pytanie gdzie jest Putin - to hasła, które najszybciej zyskiwały na popularności w wyszukiwarce Google w 2015 roku. Czego jeszcze poszukiwaliśmy?
- Mnie w tym roku szczególnie zaskoczyły dwa hasła agar.io. Okazuje się, że jest to bardzo popularna gra przeglądarkowa. Kolejna rzecz, która mnie zaskoczyła to loteria paragonowa - mówi newsrm.tv Piotr Zalewski z Google.
Listę haseł w 2015 roku otwiera głośny film „50 twarzy Greya”. Ta kasowa produkcja znalazła się również na pierwszym miejscu w kategorii Film. Na podium trafiła platforma edukacyjna Librus Synergia i popularna gra internetowa agar.io. Internauci szukali również informacji na temat najnowszej inicjatywy Ministerstwa Finansów czyli loterii paragonowej, a także obecnego Prezydenta Andrzeja Dudy.
W przygotowanym zestawieniu nie zabrakło też „lżejszych” tematów - w kategorii Diety w 2015 roku zwyciężyła budząca wiele kontrowersji dieta wacikowa, wyprzedzając m.in. dietę św. Hildegardy czy dietę oxy. W kategorii Kalorie na pierwszym miejscu pojawiają się daktyle. Listę zamyka Kanapka Drwala z McDonald’s. Internauci zadawali również szereg pytań, m.in.: jak sprawdzić ilość punktów karnych, jak zrobić kamerę otworkową, gdzie można kupić fasolki wszystkich smaków, a nawet próbowali dowiedzieć się, gdzie jest Putin?.
Polska lista TOP 10, czyli hasła, które najszybciej zyskiwały na popularności w 2015 r.:
  1. 50 twarzy Greya
  2. Librus Synergia
  3. Agar.io
  4. Loteria paragonowa
  5. Wspaniałe Stulecie
  6. Andrzej Duda
  7. Barszcz Sosnowskiego
  8. Szybcy i Wściekli 7
  9. Eurowizja
  10. Barbara Sienkiewicz
Na globalnej liście Top 10 znalazły się następujące hasła:
  1. Lamar Odom
  2. Charlie Hebdo
  3. Agar.io
  4. Jurassic World
  5. Paris
  6. Furious 7
  7. Fallout 4
  8. Ronda Rousey
  9. Caitlyn Jenner
  10. American Sniper
Tegoroczny ranking „Rok w wyszukiwarce” dla Polski został przygotowany w 22 kategoriach, m.in.: ludzie, wydarzenia, filmy, aktorzy, sportowcy, tematy, które poruszyły Polaków, diety, a także odpowiedzi na pytania – jak…? i gdzie…?
Google przygotowuje zestawienie „Rok w Wyszukiwarce” podsumowując miliony zapytań wpisywanych przez internautów w okno wyszukiwarki każdego dnia. Hasła najszybciej zyskujące na popularności to zapytania, które generowały największy ruch w internecie w dłuższym okresie 2015 roku w porównaniu do 2014 roku.

W tym roku z internetu korzysta 70 procent Polaków, czyli około 24,82 mln osób. Tymczasem w 2010 roku było to 50 procent Polaków (18,21 mln), a w 2005 roku z internetu korzystało zaledwie 27 procent społeczeństwa (9,55 mln). Zobacz jak w Polsce przez 10 lat wzrastał odsetek użytkowników sieci.

Dane pochodzą z ogólnopolskiego badania internetu Megapanel PBI/Gemius, realizowanego w sposób ciągły od ponad 10 lat przez firmę Gemius na zlecenie spółki Polskie Badania Internetu. Na jego podstawie publikowane są dane statystyczne, które prezentują popularność stron WWW oraz związanych z nimi profili społeczno-demograficznych internautów.
Wzrost liczby internautów w Polsce

Dane z badania Megapanel PBI/Gemius służą reklamodawcom, agencjom reklamowym i domom mediowym do szacowania potencjału reklamowego stron WWW i planowania kampanii online. Korzystają z nich również wydawcy, którzy na ich podstawie szacują udział własny w rynku internetowym i wyceniają powierzchnie reklamowe, jakimi dysponują.

Podczas testów agregacji trzech pasm częstotliwości w standardzie LTE-Advanced uzyskano aż 450 Mb/s prędkości pobierania danych. Było to możliwe dzięki jednoczesnemu wykorzystaniu trzech częstotliwości nośnych 20 MHz w pasmach 800 MHz, 1800MHz i 2600 MHz. Do testów wykorzystano najnowsze oprogramowanie firmy Ericsson pozwalające na agregację bloków częstotliwości do 60 MHz.

„Testy zakończyliśmy z sukcesem i osiągnęliśmy prędkość 450 Mb/s. To kolejny świetny przykład możliwości, jakie daje agregacja kilku bloków różnych częstotliwości.” – mówi Jacek Felczykowski, Dyrektor Zarządzający ds. Techniki w Plusie. „Są to kolejne już udane testy agregacji pasm przeprowadzone przez Polkomtel, co potwierdza naszą pozycję lidera na rynku Internetu mobilnego”.

Technologia LTE-Advanced Carrier Aggregation umożliwia nie tylko wzrost maksymalnych prędkości pobierania danych, ale zwiększa również pojemności sieci LTE, co zapewni dostęp do usług szerokopasmowych większej grupie użytkowników. Wykonane testy potwierdziły, że LTE-Advanced z Carrier Aggregation może być realną alternatywą dla łączy stałych.

„Pomyślnie przeprowadzone testy transmisji 450 Mb/s pokazują możliwości oferowane już dziś przez sieci mobilne. W wydanym przed miesiącem Mobility Report Ericsson przewiduje, że do 2020 roku w Europie Centralnej nastąpi aż 11-krotny wzrost przepływu danych. iPad Air Glass Screen Protector Technologia Carrier Aggregation doskonale wpisuje się w tę prognozę rynkową” - powiedział Mikołaj Skipietrow, odpowiedzialny w firmie Ericsson za kontakty z firmą Polkomtel.

5 sposobów na backup

wtorek, 31 marca 2015 2 komentarze

Dziś Światowy Dzień Backupu. Podobno ludzie dzielą się na tych, którzy robią backup i tych, którzy będą go robić. Nikt już nie ma wątpliwości, że tworzenie kopii zapasowych powinno stać się codziennością. Backup to ratunek nie tylko w przypadku kradzieży lub zgubienia urządzenia, ale również w sytuacji infekcji złośliwym oprogramowaniem, które szyfruje dostęp do danych i za jego odblokowanie żąda zapłaty.

20 lat gromadzenia danych. Jedno zwarcie. Poczucie niesprawiedliwości, z jakim zostaje użytkownik bez kopii zapasowej to jego najmniejszy problem. Zamieńmy prywatny komputer na firmowy laptop, a awarię na kradzież i problemy dopiero się zaczynają. Wiele osób wciąż nie traktuje swoich danych z należytą ostrożnością. Obawiamy się raczej utraty smartfona czy laptopa zapominając, że - choć kosztowne i wyrafinowane technologicznie - są tylko narzędziami do przetwarzania naszych informacji. Ile osób rozpoczyna dzień przeglądając newsy? Sporo. A ile zabezpiecza efekty wczorajszej pracy?

Backup można robić na wiele sposobów i każdy z nich ma swoje wady i zalety. ESET przedstawia niektóre z nich, ale niezależnie od tego, na którą opcję się zdecydujesz, zawsze warto mieć więcej niż jedną kopię zapasową – tak na wszelki wypadek.

5 propozycji na backup na Piąty Światowy Dzień Backupu:

1. USB

Małe i tanie rozwiązanie. Pamięci USB są wygodne w użyciu – można podpiąć USB do innych urządzeń, a przechowywanie danych jest proste. Ich niewielki rozmiar stanowi jednak nie tylko ich zaletę, ale i zagrożenie - łatwo je zgubić. Przy tej propozycji backupu należy wziąć pod uwagę liczbę cykli odczytu i zapisu, które może przyjąć USB.

Plusy:
  • niewielkie rozmiary,
  • bardzo tanie,
Minusy:
  • są małe i łatwe do zgubienia,
  • liczba cykli odczytu i zapisu.

2. Zewnętrzny dysk twardy

Zewnętrzne dyski twarde można podłączać do komputera i innych urządzeń. Jeśli wykorzystujesz je do backupowania plików, lepiej nie korzystaj z nich na co dzień.

Plusy:
  • stosunkowo tanie,
  • dużo miejsca do przechowywania dużych plików.

Minusy:
  • potencjalna możliwość utracenia zapisanych plików (przepięcie lub złośliwe oprogramowanie).

3. Network Attached Storage (NAS)

Firmy często tworzą kopie zapasowe na NAS, czyli zewnętrznych urządzeniach do gromadzenia danych podłączonych do sieci firmowej. Najczęściej to właśnie firmy korzystają z NAS, jednak stają się one coraz bardziej popularne również wśród użytkowników domowych. pougamesonline made a real revolution in the industry. Wykorzystanie NAS do tworzenia backupu może okazać się dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza dla osób, które chcą zapisywać pliki z więcej niż jednego źródła.

Plusy:
  • automatyczne tworzenie kopii zapasowych,
  • rozwiązanie bezprzewodowe, które może współpracować również z urządzeniami mobilnymi.

Minusy:
  • może być drogie,
  • może być trudne we wdrożeniu dla niektórych użytkowników komputera.

4. Chmura

Podczas, gdy NAS to zasadniczo własny serwer chmurowy, istnieje wiele opcji zapisania danych w jednej z dostępnych powszechnie chmur, np. iCloud, Dropbox, Dysk Google, Copy.com.

Plusy:
  • automatyczny backup,
  • określona ilość przestrzeni jest darmowa.

Minusy:
  • wymaga połączenia z Internetem,
  • nie można być pewnym zabezpieczenia tych danych,
  • firmy świadczące usługi chmurowe nie są zobligowane do trzymania danych wiecznie.

5. Drukowanie

Na pierwszy rzut oka ten pomysł może wydawać się żartem. Jest znacznie mniej zaawansowany technicznie, jednak druk to zabezpieczenie na wypadek przerwy w dostawie prądu. Łatwo wtedy można uzyskać dostęp do danych. Oczywiście taki sposób backupowania ma swoje minusy – do przechowywania danych potrzeba dużo fizycznego miejsca i nie można w ten sposób przechowywać plików audio i video.

Plusy:
  • kopia zapasowa, która jest niezależna od dostaw prądu czy awarii technologii,
  • niedostępność dla hakerów.

Minusy:
  • nie można zbackupować niektórych typów plików,
  • mniej praktyczne dla dłuższych dokumentów.

Ponad 80 proc. dyrektorów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo informatyczne zaobserwowało wzrost poziomu zagrożenia zewnętrznego w ostatnich trzech latach, a 60 proc. deklaruje, że ataki są bardziej wyrafinowane niż systemy obrony – wynika z badania CISO Assessment, przeprowadzonego przez IBM Center for Applied Insights. Jak wskazuje analiza, szczególne wyzwanie stanowi zapobieganie wyciekom informacji, przetwarzanie danych w chmurze obliczeniowej oraz bezpieczeństwo aplikacji mobilnych. Polska premiera raportu miała miejsce podczas IBM SolutionsConnect, największej konferencji dotyczącej technologii IBM w Polsce.

Zdaniem 82 proc. respondentów, w ciągu ostatnich trzech lat zmieniła się definicja bezpieczeństwa. Duży wpływ na to miał m.in. wzrost liczby interakcji oraz powiązań z klientami, dostawcami i partnerami, co 62 proc. ankietowanych uznało za powód zwiększenia poziomu zagrożenia w firmach.

Dla niemal połowy dyrektorów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo IT, wdrożenie nowych zabezpieczeń stanowi jeden z trzech kluczowych priorytetów. Ponad 70 proc. respondentów wskazało, że dysponują sprawdzonymi i skutecznymi technologiami pozwalającymi im na zapobieganie włamaniom do sieci, wyszukiwanie zaawansowanego szkodliwego oprogramowania czy poszukiwanie słabych punktów w zabezpieczeniach sieci. Jednocześnie 28 proc. z nich uznało uniemożliwienie wycieków danych oraz zapewnienie bezpieczeństwa chmury, urządzeń i platform mobilnych za te dziedziny, które wymagają największego przekształcenia lub udoskonalenia.
IBM SolutionsConnect
IBM SolutionsConnect
Chociaż część klientów nadal ma obawy o bezpieczeństwo chmury, to ten model świadczenia usług IT wciąż zyskuje na popularności. 86 proc. respondentów korzysta z technologii cloud computing lub planuje ją wdrożyć, podczas gdy trzy czwarte badanych spodziewa się, że w perspektywie od trzech do pięciu lat ich budżet na ochronę chmury wzrośnie.

72 procent liderów bezpieczeństwa deklaruje, że dla ich organizacji coraz większe znaczenie ma zbieranie i analizowanie informacji o bezpieczeństwie w czasie rzeczywistym. Mimo to takie dziedziny, jak klasyfikacja oraz badanie danych i analiza informacji istotnych dla bezpieczeństwa są postrzegane jako stosunkowo mało rozwinięte w ankietowanych organizacjach. Zdaniem 54 proc. badanych wymagają one doskonalenia lub przekształceń.

Ponad połowa (55 proc.) liderów bezpieczeństwa przyznała, że nie ma efektywnej strategii zarządzania urządzeniami mobilnymi. Zabezpieczenia platform i urządzeń mobilnych pod względem dojrzałości oceniane były najniżej spośród wszystkich technologii (51 proc.).

Przeprowadzone przez IBM badanie pokazało, że niepokój szefów bezpieczeństwa budzi nie tylko zagrożenie zewnętrzne, ale także sprawy związane z systemowym zwalczaniem zagrożeń IT.
Z kolei zaledwie 22 proc. uważa, że w ciągu najbliższych pięciu lat zostanie stworzona strategia walki
z cyberprzestępczością funkcjonująca na poziomie międzynarodowym.

9 na 10 ankietowanych menedżerów zgadza się z twierdzeniem, że rola specjalistów ds. bezpieczeństwa informatycznego coraz bardziej zyskuje na znaczeniu. Ich wpływ na organizację nieprzerwanie wzrasta, a co ważne, 71 proc. deklaruje, że otrzymuje od swojej organizacji niezbędne wsparcie.

– Zmiana charakteru otoczenia, w którym funkcjonują współcześnie firmy, spowodowała konieczność redefinicji podejścia do bezpieczeństwa informatycznego. Przedsiębiorstwa mają coraz więcej kontaktów z klientami oraz partnerami, które realizowane za pomocą różnych kanałów – mówi Dyrektor Generalny IBM Polska i Kraje Bałtyckie, Aleš Bartůněk.– W efekcie strategie bezpieczeństwa nie tyle wymagają korekty, co stworzenia ich zupełnie na nowo, z uwzględnieniem konieczności ochrony danych w chmurze, zabezpieczenia środowisk mobilnych oraz skoncentrowania się na bezpieczeństwie najbardziej newralgicznych zasobów.

Badanie CISO Assessment zawiera ocenę obecnego stanu zarządzania bezpieczeństwem oraz prognozę na najbliższe lata. Zostało przeprowadzone w formie pogłębionych wywiadów ze 138 liderami bezpieczeństwa, czyli menedżerami najwyższego szczebla, odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo informatyczne w swoich organizacjach.

Nowa technologia Wi-Fi 60 GHz opracowana przez Samsung Electronics, umożliwia przesyłanie danych z szybkością 4,6 Gb/s (575 MB na sekundę), co oznacza pięciokrotny wzrost w porównaniu z 866 Mb/s (108 MB na sekundę) – maksymalną prędkością obsługiwaną przez dostępne dziś urządzenia elektroniczne. Oznacza to, że przesłanie pliku wideo o wielkości 1 GB między urządzeniami potrwa niecałe trzy sekundy, a nieskompresowane filmy o jakości HD można przesyłać strumieniowo z urządzeń mobilnych do telewizorów w czasie rzeczywistym bez żadnych opóźnień.

W odróżnieniu od obecnych technologii Wi-Fi 2,4 GHz oraz 5 GHz, technologia Wi-Fi 60 Ghz wykorzystuje fale milimetrowe, eliminując interferencje wspólnokanałowe, niezależnie od liczby urządzeń korzystających z tej samej sieci.  Nowa technologia jest również zgodna ze standardem 802.11ad utrzymując maksymalną szybkość i w ten sposób zmniejsza różnicę między teoretyczną i rzeczywistą prędkością przesyłania danych i pozwala uzyskać prędkość rzeczywistą dziesięciokrotnie wyższą niż w technologiach Wi-Fi 2,4 GHz oraz 5 GHz.
technologia Wi-Fi 60 GHz

Do niedawna komercyjne wykorzystanie technologii Wi-Fi 60 GHz wiązało się z poważnymi trudnościami, ponieważ fale milimetrowe mają ograniczoną zdolność penetracji i są podatne na tłumienie, co prowadzi do zmniejszenia siły sygnału oraz obniża efektywność przesyłu danych. Dzięki wykorzystaniu fal milimetrowych i zaawansowanych technologii modemowych oraz opracowaniu anten o dużym zasięgu wiązki, udalo się uzyskać ekonomicznie opłacalną technologię Wi-Fi 60 Ghz o najwyższej jakości. Oznacza to całkowicie nowe możliwości rozwoju technologii Wi-Fi w przyszłości.

Poprawiono również ogólną jakość sygnału, opracowując pierwszą na świecie technologię kontrolowania mikrowiązki, która w przypadku zmian w środowisku komunikacji optymalizuje moduł komunikacji w czasie krótszym niż 1/3000 sekundy. Firma opracowała również pierwszą na świecie metodę pozwalającą na równoczesne podłączenie do sieci wielu urządzeń.

Podobnie jak w przypadku spektrum 2,4 GHz oraz 5 GHz, 60 GHz jest pasmem nielicencjonowanym na całym świecie i oczekuje się, że komercyjne zastosowanie tej technologii będzie możliwe już w przyszłym roku. Samsung planuje zastosowanie tej nowej technologii w wielu różnych produktach, takich jak urządzenia audiowizualne i medyczne, a także w sprzęcie telekomunikacyjnym. Technologia ta znacznie ułatwi również opracowanie nowych rozwiązań w ramach usługi Samsung Smart Home oraz innych inicjatyw powiązanych z Internetem.

W raporcie nt. najaktywniejszych zagrożeń komputerowych w sierpniu, eksperci zwrócili szczególną uwagę na złośliwy kod oznaczony jako Win32/RiskWare.NetFilter. Wspomniany komponent jest częścią innych wykrywanych obecnie zagrożeń, których celem jest m. in. przejęcie kontroli nad komputerem ofiary, instalowanie kolejnych złośliwych aplikacji czy wreszcie kradzież danych użytkownika. O tym jak nieprzyjemna w skutkach może okazać się kradzież prywatnych plików, przekonały się ostatnio amerykańskie celebrytki, których nagie zdjęcia wyciekły do sieci.

Wydaje się, że internauci podchodzą do prywatności w sieci odpowiedzialnie. Według ubiegłorocznego badania Pew Research Center aż 86% użytkowników sieci podejmuje pewne kroki, by ich aktywność w Internecie była anonimowa. W tym celu niektórzy z nich usuwają ciasteczka z przeglądarek, a nawet korzystają z tymczasowych adresów e-mail. Próba ochrony prywatności przez internautów jest zasadna – na każdej przeglądanej stronie atakują ich reklamy, które wyświetlają oferty zakupu przedmiotu, który chwilę wcześniej przeglądali np. w serwisie aukcyjnym. Jak podkreślają eksperci z firmy ESET, dane o użytkowniku mogą posłużyć nie tylko do tworzenia personalizowanych reklam. Zdobyte informacje mogą zostać wykorzystane do kradzieży tożsamości w sieci i w ten sposób doprowadzić do zniszczenia reputacji ofiary, nie tylko w sieci.
zasady prywatności w sieci

Eksperci ESET przywołują kilka zasad, których przestrzeganie pozwala chronić prywatność w sieci i zabezpieczyć się przed wyciekiem poufnych danych, np. nagich selfie. Należy sobie zdawać sprawę, że w razie ewentualnego ataku lub nawet błędu programistycznego prywatne zdjęcia załączane do wiadomości email, wysyłane w  wiadomościach MMS czy przechowywane w chmurze, mogą wyciec i trafić w niepowołane ręce. Jak chronić zatem swoją prywatność w sieci? Szczególną uwagę warto zwrócić na ustawienia prywatności w serwisach społecznościowych. Nie sposób zapomnieć również o używaniu bezpiecznych haseł – to jest takich, które zbudowane są przynajmniej z 8 znaków (w tym cyfr i znaków specjalnych) i których nie można odgadnąć, łącząc np. imię ukochanego psa z datą swoich urodzin.
Zmień ustawienia prywatności w serwisach społecznościowych
Warto przejrzeć ustawienia prywatności swojego konta na Facebooku. Wiele danych jest udostępnianych domyślnie, chyba że zablokujesz do nich dostęp, zmieniając ustawienia. Możesz

Korzystaj z przeglądarki w trybie prywatnym/incognito
Gdy z jednego komputera korzysta więcej osób, warto rozważyć korzystanie z przeglądarki internetowej w trybie prywatnym/incognito. Dzięki temu historia przeglądanych stron WWW nie będzie zapisywana w przeglądarce. Nie zostaną zapamiętane również dane wprowadzane w formularzach i polach wyszukiwania, a także hasła, listy pobieranych plików i  ciasteczka.

Nie używaj tego samego hasła do zabezpieczenia różnych usług w sieci
Dostęp do każdego ze swoich kont zabezpiecz innym, niezależnym hasłem. Jeśli dany serwis oferuje dwuskładnikowe uwierzytelnianie, korzystaj z niego. Dzięki temu zmniejszysz ryzyko wycieku Twoich prywatnych danych.

Wszystko, co robisz w sieci, pozostawia ślad
Bez względu na to, jak bardzo dbasz o swoje bezpieczeństwo w sieci, zawsze pozostanie ślad Twoich działań w sieci. Jeśli naprawdę zależy Ci na prywatności, zastanów się dwa razy, zanim udostępnisz w Internecie jakiekolwiek wrażliwe dla Ciebie dane, takie jak zdjęcia z wakacji.

Eksperci ds. zabezpieczeń regularnie przestrzegają przed pobieraniem aplikacji spoza zaufanych źródeł, ponieważ to jedna z najlepszych dróg do zainfekowania swojego komputera, smartfonu lub tabletu. Teraz analitycy zagrożeń przestrzegają przed koniem trojańskim, który czyha w pirackich wersjach popularnych aplikacji i gier przeznaczonych dla systemu OS X, m.in. w grze Angry Birds oraz edytorze grafiki Pixelmator.

Zagrożenie OSX/CoinThief zostało wykryte po raz pierwszy w połowie lutego przez zespół ekspertów serwisu SecureMac. Po zweryfikowaniu okazało się, że OSX/CoinThief to koń trojański, który wykrada dane logowania do serwisów internetowych (tzw. kantorów lub giełd), przechowujących portfele z wirtualną walutą. Zagrożenie ukrywa się w zainfekowanych dodatkach do przeglądarek, które informują o kursach Bitcoinów, m.in. w Bitcoin Ticker TTM (To The Moon), BitVanity, StealthBit oraz Litecoin Ticker.

Eksperci z laboratorium antywirusowego firmy ESET przechwycili to samo zagrożenie, ukryte tym razem w pirackich kopiach popularnych wśród użytkowników OS X aplikacji:
  • BBEdit - edytor tekstu,
  • Pixelmator - zaawansowany edytor grafiki i zdjęć,
  • Angry Birds - popularna gra studia Rovio,
  • Delicious Library - aplikacja do katalogowania filmów, muzyki oraz gazet i magazynów.
Według statystyk jakimi dysponuje laboratorium firmy ESET zagrożenie OSX/CoinThief jest aktywne przede wszystkim w Ameryce Północnej. Jeżeli jesteś posiadaczem komputera typu Mac, bez względu na to czy jesteś entuzjastą Bitcoinów, czy też nie, powinieneś rozważyć zabezpieczenia swojej maszyny programem ochronnym - istnieją antywirusy, a nawet pakiety bezpieczeństwa dla OS X, np. ESET Cyber Security Pro. Pamiętaj również, by nie pobierać programów z niezaufanych źródeł - instaluj aplikacje albo ze stron producentów, albo z App Store'a.

Przechowywanie danych w chmurze, korzystanie z Internetu za pośrednictwem smartfonów i tabletów czy obecność w serwisach społecznościowych to dla wielu internautów codzienność. Te i wiele innych aktywności niosą ryzyko utraty danych, wyłudzenia informacji osobistych, a nawet utraty internetowej tożsamości. Skutkiem takich działań mogą być dotkliwe straty finansowe i wizerunkowe – eksperci przewidują, że w 2014 roku problem naruszania prywatności w sieci będzie przywoływany wyjątkowo często.

Jedną z przyczyn, dla których eksperci z firmy ESET zwracają tak dużą uwagę na zagadnienie prywatność w sieci w 2014 roku, jest rosnąca popularność chmury, z której coraz chętniej korzystają firmy i użytkownicy indywidualni. Według przewidywań niezależnej firmy doradczej Gartner już w 2016 roku użytkownicy będą przechowywać w chmurze aż 36% swoich danych! Wśród nich projekty, ważne dokumenty, prace magisterskie oraz zdjęcia - te bardziej i te mniej oficjalne. Ta ogromna popularność chmury z pewnością nie pozostanie obojętna cyberprzestępcom. Można przypuszczać, że w przyszłym roku nie zabraknie doniesień o włamaniach do wirtualnych dysków w chmurze - czy to za sprawą pułapek phishingowych i socjotechnicznych sztuczek, czy też poprzez kradzież loginów i haseł z serwerów lub od samych użytkowników.
 
W 2014 roku nadal będą się zdarzały ataki na użytkowników Facebooka. Poza tym internautom  zagrażać będą pułapki, działające według schematu "kliknij i i obejrzyj kontrowersyjny film" lub "polub nas i odbierz produkt bez folii" - kto choć raz wpadł w sidła oszustów i musiał tłumaczyć się przed swoimi znajomymi z "polubienia" dziwnej strony, ten wie, jak istotne jest dbanie o prywatność w sieci. Eksperci spodziewają się również, że w 2014 roku zdarzą się głośne przypadki przejęcia kont w serwisach społecznościowych - taka sytuacja spotkała w bieżącym roku Twitterowe konto sieci Burger King, które po przejęciu zyskało szatę graficzną i nazwę konkurencyjnej sieci McDonalds. Ten przykład doskonale ilustruje konieczność należytej ochrony prywatności w sieci, która, jak się okazuje, dotyczy nie tylko użytkowników indywidualnych, ale również firm.

W swoich prognozach na 2014 rok eksperci wspominają o stale rosnącej liczbie zagrożeń, atakujących urządzenia mobilne (smartfony i tablety) - w ciągu pierwszych 10 miesięcy 2013 roku laboratorium antywirusowe ESET zidentyfikowało 79 rodzin zagrożeń dla systemu Android. To o 43% więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. W 2014 roku spodziewany jest dalszy wzrost liczby tego typu zagrożeń. ESET prognozuje również, że schemat ataku na smartfony i tablety zacznie ewoluować w kierunku modelu znanego z komputerów PC - najpierw znaleziona zostanie luka, a następnie stworzone zostanie zagrożenie, które ją wykorzysta. Na użytkowników komputerów w 2014 roku nadal "polować" będą zagrożenia typu Cryptolocker, szyfrujące dane i żądające okupu za ich odblokowanie. Zwiększy się również liczba ataków na posiadaczy kryptowalut (np. Bitcoinów). Eksperci z firmy ESET przewidują także kolejne ataki na inne urządzenia, poza komputerami, smartfonami i tabletami, podłączone do Internetu. Nikogo nie powinny zatem zdziwić doniesienia o cyberataku na lodówki, telewizory, konsole czy okulary Google Glass (pracujące w oparciu o system Android).

Na podstawie badań przeprowadzonych przez firmę PMR, przygotowano raport „Serwer w firmie 2013. Własne serwery a outsourcing usług centrum danych w sektorze MŚP”. Z raportu wynika, że rozwiązania serwerowe zwiększają konkurencyjność firm z sektora MŚP. 

Raport powstał na podstawie badania zrealizowanego za pomocą 400 wywiadów telefonicznych (CATI) wśród losowo wybranych przedstawicieli firm z sektora MŚP w Polsce, korzystających w codziennej pracy z rozwiązań serwerowych. Jego celem było poznanie struktury strefy IT w sektorze małych i średnich firm w Polsce. 

„Wyniki badania prezentują się bardzo ciekawie i bezpośrednio pokazują jak podchodzą do outsourcingu usług serwerowych małe i średnie firmy w Polsce. Aż 54% specjalistów IT w badanych małych i średnich firmach uważa, że rozwiązania serwerowe zwiększają konkurencyjność firm na rynku, jednocześnie 48% widzi pozytywny wpływ takich rozwiązań na rozwój firmy. Jednak wiele firm nadal obawia się korzystania z outsourcingu i własna infrastruktura IT stanowi w ich przypadku wciąż podstawowe i domyśle rozwiązanie” - komentuje Marcin Rzepka, click here Kierownik Działu Badań PMR.
Raport składa się z trzech części merytorycznych:
  • rozwiązania serwerowe, w tym outsourcing IT, zwiększają konkurencyjność firm z sektora MSP;
  • własne rozwiązania popularniejsze niż outsourcing;
  • fakty i mity na temat outsourcingu;
oraz zwiera nie tylko wyniki przeprowadzonego badania, ale również cenne komentarze eksperckie oraz sekcję poradnikową, która rzetelnie i wnikliwie omawia zagadnienia związane z outsourcingiem usług serwerowych.

Ściągnij cały raport z strony  www.serwer2013.pl


„Raport powstał w odpowiedzi na potrzeby rynku. Chcemy dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z dynamicznie rozwijającym się sektorem MŚP. Celem raportu jest również dostarczanie merytorycznych informacji na temat outsourcingu usług serwerowych, dlatego zawiera on bogato rozbudowaną sekcję poradnikową. Każdy może bezpłatnie sięgnąć po raport, który jest dostępny na specjalnie dedykowanej stronie” – podsumowuje Sławomir Koszołko, Dyrektor Marketingu i Strategii GTS Poland.

Poniższa infografika przedstawia z jakich rozwiązań serwerowych korzystają firmy MŚP i jakie są główne powody podjęcia decyzji o outsourcingu.


Partnerem raportu jest firma badawcza PMR, posiadająca bogate doświadczenie na rynku telekomunikacyjnym i IT. Patronat honorowy nad raportem objęło Ministerstwo Gospodarki, a także Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji oraz e-Commerce Polska – Izba Gospodarki Elektronicznej.

Żyjemy w środowisku, w którym szybkość przesyłu danych ma ogromne znaczenie, a niektóre z informacji są często warte miliony dolarów. W takich przypadkach sieci o prędkości 100G stają się naturalnym wyborem, a nie rzadkością jak było do tej pory.
Dostawcy usług telekomunikacyjnych oraz przedsiębiorstwa w których priorytetem jest szybki, bezpieczny i stabilny przepływ danych, dały jasno do zrozumienia, że potrzebna jest transmisja o szybkości 100G, w celu obsługi wzrostu wytwarzanych danych oraz masowej konsumpcji w sieci.

Taka transmisja danych jest bardzo wydajna dzięki szybkości, redukcji czasu przesyłu pomiędzy źródłem i miejscem docelowym oraz niskim wskaźnikom opóźnienia (latencji). Nowe technologie pozwalają wysyłać 100Gb danych na sekundę po jednej długości fali w łączu światłowodowym. Tym samym staje się podstawowym elementem infrastruktury super nowoczesnych centrów danych, które potrzebują usług ultra-szerokopasmowego transferu. Szybkość popularnych sieci 10G staje się nie wystarczająca w dzisiejszych czasach, dlatego niezbędne jest jej ciągłe zwiększenie. Spowodowane jest to między innymi deficytem pasma transmisyjnego w centrach danych, stałym wzrostem zasobów danych, ale także, co istotne, związane jest z rosnącą popularnością usług takich jak na przykład rozwiązania wirtualnych dysków - chmurowych.
Ekinops 100G

Ważnym czynnikiem sieci 100G, który powoduję jej coraz większą popularność w wielu branżach, jest transmisja informacji w relatywnie niskich cenach. Co ważne, przekaz w 100G musi przebiegać bezkonfliktowo, w zgodzie z istniejącymi instalacjami – adaptowalna optyka musi zapewniać współpracę z różnymi światłowodami dostępnymi i działającymi już na rynkach. Jedynie takie systemy gwarantują dla teraźniejszych rozwiązań, produktywną aktualizacje sprzętu. Dzięki temu obecna infrastruktura będzie wykorzystywana w maksymalnym stopniu. Wdrożenie 100G jest wprowadzane przez wielu operatorów na rynku światowym, w tym również w Polsce. Postawiono przed nami wymagania, że ta technologia musi być kompatybilna z rozwiązaniami które były już dostarczone w przeszłości pod względem pojemności, zasięgu, kompensacji dyspersji chromatycznej i prezencyjnej, jak i funkcjonalności sieci. Poprzez  badania i różne próby wdrożenia 100G przez takich producentów jak Ekinops, Ciena, Alcatel - Lucent okazało się, że najbardziej optymalne jest wykorzystanie modulacji QPSK z detekcją koherentną sygnału – mówi Norbert Gulczyński z Ekinops. Sieci 100G pozwalają na zwiększenie transferu w taki sposób, że jeden petabajt danych zostaje przesłany do odbiorcy w zaledwie 12 godzin. Aby lepiej zobrazować jakiego rzędu są to wielkości, niech posłuży przykład, że w zaledwie 1 sekundę można przesłać ok. 3500 utworów muzycznych w formacie MP3.

Obsługa sieci wymaga wydajnego sprzętu hardware dlatego dostawcy prześcigają się w nowych rozwiązaniach sprzętowych oraz w innowacyjnych pomysłach. W chwili obecnej jedynym dostępnym na Polskim rynku rozwiązaniem, które zapewnia m.in. stabilne połączenie na dużych dystansach oraz dużo tańszą topologie pozwalającą ominąć regenerację, która często podnosi koszy o 100% całej inwestycji, jest Ekinops 100G Transponder/Multiplekser DWDM. Sprzęt rozmiarów jedynie 1RU jest samowystarczalny nawet przy odległościach rzędu kilku tysięcy kilometrów. Może być również wykorzystany  do zastosowań w ograniczonej przestrzeni, na przykład dla bezprzewodowych systemów transmisyjnych, które muszą być czasem rozmieszczone w małych gablotach na szczytach budynków lub innych ograniczonych przestrzennie lokalizacjach. Ekinops 100G spełnia swoje funkcje w przypadku pojedynczych usług 100G, czy też przy agregacji usług sieciowych niższej prędkości do 100G, zaś zastosowanie  w infrastrukturze przesyłowej znacznie ułatwia wymianę danych i użytkowanie (2 w 1)  – mówi Marcin Długołęcki z Mega Sonic S.A. Rozwiązanie to nie wymaga także rekonfiguracji sieci dlatego nawet odcinki powyżej 1500 km nie stanowią problemów. Do  kolejnych oszczędności należy zaliczyć konkurencyjną cenę samego urządzenia w porównaniu do innych tego typu rozwiązań. Minimalne rozmiary, 1RU, niski pobór prądu, mała ilość urządzeń oraz dłuższe przęsła, wyraźnie obniżają koszty eksploatacji. Ważną kwestią jest również to, że Ekinops 100G pozwala odczytać sygnał zaszumiony niezależnie od długości linii co jest częstym problem u konkurencji.

Podobne rozwiązanie 100G, zapewniające spójną transmisje, od niedawna funkcjonuje między Moskwą i ukraińskim miastem Charków (sieć o długości 700 km). Wdrożenia Ekinops mają też między innymi takie firmy jak: Bezeq (Izrael), UARnet (Ukraina), Bandwidth and Cloud Services (Afryka Wschodnia), Belgacom & GEO (Wielka Brytania), Clearwire (USA), NWIX Networks (Wielka Brytania) oraz Free Telecom (Francja). Nieustany rozwój technologii, stawia przed firmami z branży telekomunikacyjnej nowe wymagania w których rozwiązania oparte na integracji multipleksera z transponderem w sieciach 100G nie będą jedynie udogodnieniem, a staną się standardem.

Dostałeś wiadomość z serwisu LinkedIn z zaproszeniem do kontaktu lub z informacją o nowej wiadomości od znajomego? Uważaj, to może być pułapka. Eksperci ostrzegają przed nową falą fałszywych maili, próbujących nakłonić użytkowników serwisu LinkedIn do odwiedzenia stron zawierających złośliwe programy.

Użytkownicy serwisu społecznościowego LinkedIn znaleźli się na celowniku twórców złośliwych programów. W sieci rozprzestrzeniają się bowiem wiadomości e-mail, które wyglądają jak informacje wysyłane przez LinkedIn. W treści można przeczytać o otrzymanej właśnie korespondencji od rzekomego znajomego lub o nowym zaproszeniu do kontaktu. Kliknięcie w dowolny odnośnik takiej wiadomości, nawet ten mający rzekomo anulować subskrypcję mailingu informacyjnego, kończy się przeniesieniem do serwisu wypchanego po brzegi wirusami, robakami internetowymi i końmi trojańskimi. Wizyta w takim miejscu to murowana infekcja komputera - chyba, że pecet posiada skuteczną ochronę antywirusową.
ochronę antywirusową

Jak nie wpaść w pułapkę zastawioną przez cyberprzestępców? Przede wszystkim stosować zasadę ograniczonego zaufania. Warto sprawdzać przez kogo została wysłana dana wiadomość i czy jej wygląda nie nasuwa podejrzeń co do jej wiarygodności. Każda wątpliwość powinna skłaniać internautę do natychmiastowego usunięcia wątpliwego maila. Dodatkową barierę ochronną może stanowić pakiet antywirusowy, np. ESET Smart Security, który błyskawicznie zablokuje dostęp do strony WWW i uchroni przed infekcją, jeśli witryna okaże się zawierać złośliwe wirusy.

Eksperci zidentyfikowali nowe zagrożenie atakujące najpopularniejszy i najczęściej wykorzystywany na świecie serwer stron internetowych Apache w wersji linuksowej. Z ponad 300 milionów witryn działających w oparciu o serwery Apache większość bazuje właśnie na Linuksie - to właśnie te serwisy znalazły się na celowniku Linux/Cdorked.A. Wizyta na stronie serwowanej przez zainfekowaną maszynę skutkuje przekierowaniem internauty do innego serwisu zawierającego zestaw exploitów lub treści pornograficzne.

Linux/Cdorked.A jest zaawansowanym zagrożeniem, które bardzo skutecznie maskuje swoją aktywność na zainfekowanym serwerze. Jedynym śladem działania Linux/Cdorked.A na danej maszynie jest zmodyfikowany plik "httpd". Wszystkie inne informacje, odnoszące się do backdoora, w tym te dotyczące konfiguracji i kontroli nad zagrożeniem, przechowywane są w pamięci podręcznej serwera - przez co bardzo trudno jest wykryć i przeanalizować jego sposób działania. Analitycy zagrożeń z firmy ESET ustalili, że Linux/Cdorked.A. otrzymuje instrukcje działania za pośrednictwem HTTP. W celu minimalizacji prawdopodobieństwa wykrycia zagrożenia komunikacja ta jest specjalnie maskowana, a przekazywane instrukcje nie są rejestrowane w dzienniku zdarzeń serwera Apache.

Jeśli internauta trafi na stronę, która jest serwowana przez zainfekowanego Apache'a, zagrożenie przekieruje go do serwisu zawierającego zestaw exploitów o nazwie Blackhole. Zestaw ten automatycznie zidentyfikuje i wykorzysta luki wykryte na komputerze użytkownika, instalując na nim kolejne zagrożenia. W ten sposób maszyna może zostać dołączona do sieci zombie, a przejęty komputer może zostać później wykorzystany m.in. do realizacji ataku DDoS (Distributed Denial of Service). W takich atakach maszyny zombie wysyłają ogromną liczbę zapytań do serwerów firm i instytucji, powodując ich zablokowanie. Jeśli na stronę obsługiwaną przez zainfekowaną wersję Apache'a trafi użytkownik iPhone'a lub iPada, zagrożenie przekieruje go do witryny zawierającej treści pornograficzne.

Linux/Cdorked.A stanowi zagrożenie dla przedsiębiorstw, jeśli bowiem infekcja dotknie firmową stronę internetową, a administrator szybko nie zidentyfikuje problemu może dojść do sytuacji, w której serwis WWW zniknie z sieci. Stanie się tak wtedy, gdy zainfekowana strona zostanie zablokowana przez firmę hostingową, wyszukiwarkę internetową lub przeglądarkę WWW. Blokada będzie miała na celu ochronę nieświadomych internautów przed złośliwymi programami, a także zapobieżenie rozprzestrzenianiu się zagrożenia.

O potencjalnej skali działania Linux/Cdorked.A wypowiedział się Stephen Cobb, ekspert ds. bezpieczeństwa IT firmy ESET. Zwrócił on uwagę na statystyki serwisu Netcraft, z których wynika, że w lutym 2013 roku aż 348 milionów stron WWW działało w oparciu o serwer Apache. To ponad 55% wszystkich dostępnych w sieci stron WWW! Znaczna część tych serwerów działa w oparciu o system Linux, a to właśnie linuksową wersję Apache'a bierze na cel Linux/Cdorked.A. Laboratorium antywirusowe firmy ESET zidentyfikowało infekcje m.in. na 50 stronach ze 100.000 najpopularniejszych witryn wg serwisu Alexa.com

Eksperci radzą wszystkim administratorom, którzy opiekują się stronami WWW działającymi na linuksowych serwerach Apache, aby sprawdzili czy ich maszyny nie padły ofiarą Linux/Cdorked.A.

Firma ESET udostępniła narzędzie pozwalające na dwuetapowe uwierzytelnianie połączenia z siecią firmową za pomocą jednorazowych haseł wskazywanych przez smartfon.

Program ESET Secure Authentication pozwala przedsiębiorstwom wdrożyć dwuskładnikową autoryzacja, opartą na jednorazowych hasłach otrzymywanych za pośrednictwem wiadomości SMS lub generowanych offline przez dedykowaną aplikację mobilną. W praktyce, po wdrożeniu ESET Secure Authentication w sieci firmowej, każdorazowa próba uzyskania zdalnego dostępu np. do firmowej poczty, wymusza na użytkowniku nie tylko zalogowanie się do samej usługi, ale również obliguje go do zautoryzowania się za pomocą specjalnego kodu, dostarczanego przez narzędzie firmy ESET.
ESET Secure Authentication

Wdrożenia ESET Secure Authentication w sieci firmowej oraz wśród pracowników przedsiębiorstwa przebiega niemal niezauważenie - integracja z większością popularnych usług i protokołów wykorzystywanych w środowiskach firmowych jest wyjątkowo prosta. Pracownicy instalują aplikację na swoich telefonach poprzez uruchomienie odnośnika wygenerowanego przez ESET Secure Authentication. Na życzenie administratora dostęp do aplikacji może być blokowany dodatkowym kodem PIN. Warto podkreślić, że zainstalowana na smartfonie aplikacja działa offline, a w wypadku telefonów starszego typu kody do autoryzacji są dostarczane za pośrednictwem wiadomości SMS.

- Wśród małych i średnich firm istnieje potrzeba ochrony informacji oraz know how bez konieczności inwestowania w rozbudowę infrastruktury lub w skomplikowane produkty, przeznaczone do dwuskładnikowej autoryzacji. ESET Security Authentication spełnia tak postawione wymagania, dostarczając małym i średnim firmom narzędzie, które jest proste w obsłudze i gwarantuje dodatkowy poziom ochrony – mówi Ignacio Sbampato, Chief Sales and Marketing Officer w firmie ESET.
ESET Secure Authentication wspiera środowiska Windows Server (2003, 2003 R2, 2008, 2008 R2 i 2012) oraz wykorzystuje wtyczkę Active Directory Users & Computers, a także integruje się z Microsoft Management Console (MMC). Narzędzie wspiera platformy mobilne korzystające z Outlook Web Access i usługi zdalnego uwierzytelniania RADIUS – standardowego protokołu autentykacji VPN. Rozwiązanie działa z systemami iOS, Android, BlackBerry, Windows Phone 7 i 8, Windows Mobile, a także na wszystkich telefonach wykorzystujących J2ME.

Bezpieczna sieć domowa to ochrona przed przejęciem dostępu do kont bankowych, kradzieżą danych i niekontrolowaną komunikacją online dzieci. Wykorzystanie zaawansowanych funkcji zabezpieczeń sieci jest dzisiaj sprawą kluczową. Poniżej przedstawiamy sposoby ochrony sieci przed najpoważniejszymi i najczęstszymi zagrożeniami.

Ochrona przed włamaniami typu CSRF
Włamania do sieci z wykorzystaniem metody „Cross-Site Request Forgery” polegają na użyciu przez hakera specjalnie zainfekowanej strony internetowej lub załącznika graficznego e-mail, które pozwalają na nieautoryzowaną zmianę konfiguracji routera. Te modyfikacje sprawiają, że możliwe jest przekierowanie użytkownika na witryny hakera, podszywające się pod banki lub inne instytucje, w celu przejęcia numerów kont i haseł.
Bezpieczna sieć domowaW routerze FRITZ!Box ryzyko CSRF jest zminimalizowane dzięki dwóm rozwiązaniom: wykorzystaniu wyłącznie indywidualnego hasła użytkownika oraz systemowi identyfikatorów sesji. Już przy pierwszym uruchomieniu, asystent instalacji FRITZ!Box prosi użytkownika o podanie indywidualnego hasła do panelu sterowania, które później jest przechowywane w bezpieczny sposób. Dzięki temu, nawet w pierwszym etapie użytkowania urządzenia, unika się niebezpiecznych standardowych haseł typu „admin” lub „user”. Dodatkowo, system identyfikatorów sesji (session ID) aktywnie chroni dostęp do panelu FRITZ!Box. Jeśli aplikacja, które żąda dostępu do FRITZ!Box, ma nieważny identyfikator sesji lub w ogóle go nie posiada, wszystkie aktywne sesje są przerywane ze względów bezpieczeństwa. Dostęp do FRITZ!Box jest możliwy dopiero po ponownej rejestracji – podaniu indywidualnego loginu i hasła. Identyfikator sesji jest unikalnym 64-bitowym kluczem przydzielanym każdemu programowi, który jest zalogowany do panelu FRITZ!Box.
Ochrona przed atakami typu „man-in-the-middle” i problemami standardu UPnP
W scenariuszu włamania „man-in-the-middle”, haker umieszcza się między nadawcą i odbiorcą zapytań internetowych, następnie podsłuchuje i modyfikuje kluczowe informacje zawarte w procesie komunikacji. Przykładowo, osoba atakująca może przechwycić zapytanie o nazwę strony bankowej i przekierować je na adres IP strony phishingowej, aby przejąć poufne dane, takie jak loginy i hasła do internetowych kont bankowych.

FRITZ!Box zapewnia ochronę przed tego typu atakiem, nie pozwalając na zmiany w procesie odwzorowania nazw adresów internetowych DNS.

Standard Universal Plug-and-Play jest powszechnie wykorzystywany do łączenia komputerów oraz innych urządzeń w sieć w domu lub małym biurze. Niebezpieczeństwo w korzystaniu z UPnP pojawia się, gdy router umożliwia automatyczne i nieautoryzowane przekierowanie portów programom komputerowym, które wymagają bezpośredniej komunikacji z internetem. Powoduje to zdecydowany wzrost ryzyka ataków przez trojany i robaki internetowe.

Ustawienia fabryczne FRITZ!Box zapobiegają zmianie konfiguracji polegającej na przekierowaniu portów poprzez UPnP. Funkcja UPnP, służąca do zmiany ustawień zabezpieczeń, jest wyłączona; jeśli jest wymagana, musi być samodzielnie aktywowana przez użytkownika.

FRITZ!Box jest również odporny na wykryte przez amerykańskich specjalistów luki bezpieczeństwa w bibliotece UPnP, które umożliwiają atak na sieć domową. Zespół US-CERT stwierdził, że trzy funkcje kontrolowane przez powszechnie wykorzystywaną w routerach bibliotekę libupnp są podatne na tzw. przepełnianie bufora. Problem ten nie  dotyczy FRITZ!Box, ponieważ inżynierowie firmy AVM korzystają z własnych rozwiązań.
Zintegrowana zapora sieciowa
FRITZ!Box posiada stale rozwijany, certyfikowany przez TÜV, sprzętowy firewall, który zdobył uznanie specjalistów zajmujących się bezpieczeństwem IT. Chroni on automatycznie wszystkie komputery w sieci domowej przed najczęściej stosowanymi sposobami ataków i zagrożeniem ze strony trojanów.
Prawdziwie bezpieczna sieć bezprzewodowa
Każdy egzemplarz FRITZ!Box posiada swój unikalny klucz WPA/WPA2 dla sieci bezprzewodowej, który zabezpiecza sieć już w momencie instalacji urządzenia. W przeciwieństwie do wielu konkurencyjnych routerów, kod ten jest generowany w sposób uniemożliwiający jego odtworzenie na podstawie adresu MAC routera.

FRITZ!Box umożliwia utworzenia dla gości drugiej, wirtualnej sieci WLAN. Rozwiązanie to jest znacznie bardziej bezpieczne, niż standardowe powierzanie gościom hasła dostępu do podstawowej sieci. Hasła dostępu mogą dostać się w niepowołane ręce i zagrozić danym przechowywanym w sieci.

FRITZ!Box może pracować na standardowej częstotliwości 2,4 GHz oraz w paśmie 5 GHz, które zapewnia znacznie wyższe bezpieczeństwo danych i większą odporność dla zakłócenia. Zupełnie unikatową funkcją jest skaner otoczenia sieciowego, który nie tylko wyświetla wszystkie sieci WLAN w okolicy, ale wskazuje również zakłócenia z innych źródeł np. bezprzewodowych kamer lub elektronicznych niań. Funkcja „autochannel” umożliwia wybór najmniej obciążonego kanału radiowego, a w momencie wykrycia zakłóceń – jego zmianę.
FRITZ!Box może pracować na standardowej częstotliwości 2,4 GHz oraz w paśmie 5 GHz

FRITZ!Box umożliwia także czasowe wyłączenia sieci bezprzewodowej, np. poza godzinami pracy biura lub nocą. Rozwiązanie to zwiększa bezpieczeństwo, oszczędza energię i korzystnie wpływa na zdrowie osób wrażliwych na działanie fal radiowych WLAN.
System kontroli rodzicielskiej
FRITZ!Box posiada rozbudowany system kontroli rodzicielskiej oferujący cztery funkcje ochrony dla wszystkich komputerów i urządzeń mobilnych połączonych w sieci domowej. Użytkownik nie musi instalować na każdym komputerze specjalnego oprogramowania – wszystkim steruje centralnie FRITZ!Box:
1. wyznaczenie czasu, w którym poszczególne komputery działające w sieci domowej mają dostęp do internetu – np. komputer dziecka będzie miał dostęp do internetu wyłącznie w soboty i niedziele w godzinach od 15:00 do 19:00.
2. ograniczenie rodzajów przeglądanych stron internetowych na poszczególnych komputerach w sieci – np. na komputerze dziecka będą wyświetlane wyłącznie strony edukacyjne.
3. filtrowanie treści internetowych na podstawie bazy stworzonej przez niemiecki urząd BPjM (Federalny departament d/s treści szkodliwych dla młodzieży) – blokowane są strony pornograficzne, zawierające treści faszystowskie itp.
4. wprowadzenie adresów zakazanych witryn.
FRITZ! jest jedyną marką na polskim rynku oferującą tak rozbudowany i łatwy w obsłudze system kontroli rodzicielskiej.
System kontroli rodzicielskiejSystem kontroli rodzicielskiej

VPN – bezpieczny dostęp do sieci domowej z internetu
Wirtualna sieć prywatna (VPN) pozwala na bezpieczne i proste połączenie z siecią domową lub firmową z dowolnego komputera za pomocą szyfrowanego połączenia.
We FRITZ!Box tunele VPN są zawsze ustanawiane za pomocą cieszącego się zaufaniem i wykorzystującego kilka technik szyfrowania protokołu IPSec. Ponadto, w celu zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa sieci, firma AVM opracowała także własny stos protokołu IPSec. FRITZ!Box wykorzystuje nowoczesny algorytm szyfrujący AES, który zapobiega podsłuchowi danych.

FRITZ!Box 3270 wspiera obydwa scenariusze połączenia VPN – zarówno LAN-LAN jak i klient-LAN. Użytkownicy FRITZ! otrzymują bezpłatną, autorską aplikację FRITZ!VPN, która umożliwia bezpieczny dostęp do sieci domowej z każdego komputera podłączonego do internetu. Dzięki bezpiecznemu tunelowi, cały ruch internetowy jest kodowany i kierowany w sposób uniemożliwiający podsłuchanie transmisji. Jest to istotne zwłaszcza w publicznych sieciach bezprzewodowych (hotspoty, kawiarnie czy miejski internet), które są szczególnie narażone na przechwytywanie danych.

Malware’owe tsunami

wtorek, 2 kwietnia 2013 0 komentarze

Wydarzenia ostatnich miesięcy przypominają o tym, że cyberprzestępcy zagrażają nie tylko komputerom z systemem Windows. Już w 2011 roku pojawiła się złośliwa aplikacja Mac Defender, natomiast rok później komputery w centrali firmy Apple zostały zaatakowane przez trojana Flashback. Na początku tego roku. firma z Cupertino oficjalnie przyznała, że hakerzy zaatakowali komputery developerów aplikacji mobilnych, wykorzystując lukę bezpieczeństwa w oprogramowaniu Java dla przeglądarek internetowych. Atak stanowił zaledwie wierzchołek góry lodowej, ponieważ dużo wskazuje na to, że ci sami sprawcy, którzy zaatakowali komputery w siedzibie Apple’a, są odpowiedzialni za włamanie do sieci Twittera, a wcześniej zainfekowali złośliwym oprogramowaniem urządzenia należące do pracowników Facebooka.
 
Specjaliści firmy F-Secure przewidują, że w 2013 roku będziemy świadkami następnej epidemii złośliwego oprogramowania, które może wyrządzić także poważne szkody także środowisku użytkowników systemu iOS. Używając wieloplatformowych języków programowania takich jak Java cyberprzestępcy tworzą złośliwe oprogramowanie, które po opanowaniu danej strony internetowej jest w stanie rozpoznać system operacyjny komputera użytkownika odwiedzającego zainfekowaną witrynę, a następnie – w zależności od platformy – zapisać na nim niebezpieczny plik, wyświetlić reklamę, przekierować internautę na fałszywą stronę lub podjąć próbę wyłudzenia pieniędzy.

Przygotowywanie ataków skierowanych na większą liczbę platform jest dla przestępców dochodowym interesem, ponieważ mogą w ten sposób uderzyć w możliwie największą liczbę użytkowników – mówi Mikko Hypponen, Chief Research Officer w F-Secure. Dlaczego mieliby poprzestać na platformie Windows, skoro mogą zaatakować także systemy operacyjne Mac, Linux czy systemy mobilne?

Technologia skanowania F-Secure bazująca na module Hydra została opracowana właśnie po to, aby taką ochronę zapewnić – moduł skanująco-wykrywający Hydra oraz jego baza danych reputacji adresów URL funkcjonują na wszystkich platformach.  W chwili wejścia na niebezpieczną stronę, moduł wkracza do akcji blokując zagrożenia przenoszące się miedzy platformami, np. malware wykorzystujące luki w zabezpieczeniach środowiska Java.

Aktualnie mamy do czynienia z zalewająca nas falą tsunami złośliwego oprogramowania – mówi Sean Sullivan, Doradca ds. Bezpieczeństwa w laboratoriach F-Secure. Podczas testów, udało nam się zablokować powiązane exploity języka Java dzięki temu, że zastosowane mechanizmy detekcji mają charakter ogólny i oparte są na analizie słabych punktów systemu, nie konkretnych próbkach. Zabezpieczenia F-Secure przeznaczone dla systemu Windows, umożliwiają dokładne poznanie całościowej struktury crimeware, czyli malware wykorzystywanego do popełniania cyberprzestępstw. To z kolei pomaga zapewnić lepszą ochronę komputerom Mac i urządzeniom mobilnym.

Nie wszystkie firmy zajmujące się bezpieczeństwem informatycznym dysponują porównywalną zdolnością do skutecznego zapobiegania zagrożeniom. Dostawcy koncentrujący swoją uwagę na komputerach Apple’a i urządzeniach mobilnych posiadają ograniczoną zdolność do reagowania na zagrożenia wieloplatformowe. Niektóre firmy rozdzielają swoje technologie bezpieczeństwa między platformę PC i mobilną.

W laboratoriach F-Secure nie brakuje analityków odpowiedzialnych za reagowanie na pojawiające się zagrożenia, którzy specjalizują się w działaniach wieloplatformowych. Eksperci od platform Mac i Android są równocześnie specjalistami w dziedzinie Windows. Niektórzy z analityków badają języki wieloplatformowe takie jak Java. Doświadczenie w ochronie wieloplatformowej F-Secure sięga roku 2001, czasu narodzin zabezpieczeń mobilnych.

Zajmujemy się opracowywaniem technologii systemów wieloplatformowych i uniwersalnego zaplecza programistycznego dłużej niż ktokolwiek inny na rynku – podkreśla Mikko Hypponen.

Wyzwania w wyszukiwaniu lokalnym zaprezentowane podczas spotkania branżowego poświęconego rynkowi mobilnemu - Generation Mobile 2013

Technologia mobilna dzisiaj staje się masowa – ponad 88% Polaków posiada telefon komórkowy, a 19% z nich – smartfon’a. To właśnie smartfon przestał spełniać funkcję urządzenia przeznaczonego wyłącznie do prowadzenia rozmów, a wykorzystywany jest  m.in. do przeglądania Internetu, korzystania z usług lokalizacyjnych czy rozrywki. Stał się najlepszą formą poszukiwania informacji. Jak wynika z badania Generation Mobile 2012, korzystamy z niego cały czas, nawet podczas rodzinnych obiadów czy pobytu w kościele. Dane Polskiego Badania Internetu pokazują, że 63% wykorzystania Internetu mobilnego w smartfonach stanowi wyszukiwanie lokalne.

Przed ekspertami ds. nowych technologii duże wyzwania w dziedzinie geolokalizacji. Z kolei użytkownicy oczekują, iż szukanie w pobliżu czyli tzw. „lokalne” zaspokoi większość  ich potrzeb. Przede wszystkim ważna jest  szybkość działania i trafność wyników.

Obecnie użytkownicy chcą, aby aplikacje nie tylko szybko wyszukiwaly informacje, ale również brały pod uwagę dodatkowe czynniki takie jak pogodę, porę dnia, korki czy dane na temat firmy np. lokalizację, godziny otwarcia czy dostępność produktu. Optymalnie gdyby również uwzględniały płeć, wiek czy zainteresowania użytkownika.

Mobilne wyszukiwanie lokalne staje przed dużym wyzwaniem, jakim jest trafność wyników. Na przykładzie naszej nowej aplikacji mobilnej Panorama Firm widzimy, że użytkownicy wpisują różne zapytania np. piła (miasto lub narzędzie) i liczą, że aplikacja sama się domyśli o co pytamy. Dążymy do sytuacji, kiedy będziemy  potrafili pokazać najbardziej trafne wyniki, pasujące do zapytania” - komentuje Magnus Gagnelid, Kierownik Produktu Mobile w Eniro Polska.

Nowej generacji aplikacja mobilna Panorama Firm 2.0 należąca do firmy Eniro Polska, podążając za najnowszymi trendami na rynku technologii mobilnych wprowadziła możliwość wyszukiwania lokalnego.

Eksperci przechwycili serię wiadomości e-mail, których nadawca, podszywając się pod słowacki urząd skarbowy, nakłania do pobrania z sieci konia trojańskiego. W treści maila oszust informuje o zaległym podatku, który należy uiścić na indywidualne konto podatnika. Numer tego konta wskazany jest w dokumencie, który należy pobrać z Internetu. Kliknięcie we wskazany odnośnik skutkuje zainfekowaniem komputera koniem trojańskim Win32/Sazoora.A, który wykrada loginy i hasła zapisane w przeglądarkach internetowych.

Okazało się, że nadawcą fałszywych wiadomości nie był słowacki urząd skarbowy. Ktoś dokonał tzw. spoofingu, czyli rozesłał wiadomości, w których podszył się pod tę instytucję. Taki rodzaj ataku możliwy jest dzięki odpowiedniej modyfikacji w nagłówku wiadomości, dzięki temu odbiorca maila ma wrażenie, że otrzymana wiadomość została wysłana albo przez znaną osobę, albo przez zaufaną instytucję, np. bank, firmę wysyłkową lub (jak w omawianym przypadku) przez urząd skarbowy.

Pułapka przechwycona przez ekspertów z firmy ESET została przygotowana bardzo starannie - treść wiadomości nie zawiera błędów gramatycznych, a całość pisana jest w urzędowym stylu. O tym, że oszustwo okazało się skuteczne może świadczyć fakt, iż według laboratorium antywirusowego ESET koń trojański Win32/Sacoora.A próbował przeniknąć do systemów informatycznych kilku słowackich firm i organizacji. Co zdecydowało o tym, że oszustwo okazało się skuteczne?

- Atakujący wykorzystał to, że większość Słowaków rozlicza teraz podatek za ubiegły rok oraz fakt obowiązującego zaledwie od dwóch lat prawa, które określa, że należny podatek każdy podmiot wpłaca na indywidualnie przydzielonemu konto. To właśnie te dwa czynniki sprawiły, że w pułapkę zastawioną przez cyberoszusta wpadło już kilka firm - podkreśla Peter Stančík, ekspert firmy ESET.

W jaki sposób działa Win32/Sazoora.A? Zagrożenie po przedostaniu się na dysk komputera wykrada loginy i hasła do setek serwisów internetowych, które zapisano wcześniej w pamięci przeglądarek Internet Explorer, Google Chrome oraz Mozilla Firefox. Zgromadzone dane koń trojański przesyła następnie do zdalnego komputera.

Należy podkreślić, że atak wymierzony jest wyłącznie w słowackie firmy. Nie można jednak wykluczyć, że bardzo szybko znajdą się naśladowcy, którzy spróbują skopiować oszustwo w innych krajach, np. w Polsce. Peter Stančík z ESET zwraca również uwagę, że o skuteczności tego typu ataków decydują zwykle użytkownicy lub pracownicy firm. Brak odpowiedniej wiedzy i doświadczenia może spowodować, że odbiorca wiadomości kliknie odnośnik i sprowadzi w ten sposób spore problemy na siebie lub przedsiębiorstwo, w którym pracuje. Przed wspomnianym zagrożeniem chronią rozwiązania firmy ESET, które blokują zagrożenie zanim przedostanie się ono na dysk chronionego komputera.

Android na celowniku

czwartek, 14 marca 2013 0 komentarze

Spośród wszystkich wykrytych w ubiegłym roku zagrożeń mobilnych, 79 proc. powstało z myślą o Androidzie – wynika z najnowszego raportu sporządzonego przez specjalistów z F-Secure. Jeszcze w 2010 roku odsetek szkodliwych aplikacji i wirusów, którym celem był najpopularniejszy mobilny system operacyjny wynosił zaledwie 11 proc., natomiast w 2011 roku już 66 proc. Lawinowy wzrost zainteresowania twórców oprogramowania malware systemem Google jest efektem rosnącej popularności tej platformy na rynku mobilnym.  W ubiegłym roku udziały w rynku Androida wzrosły do 68,8 proc. z 49,2 proc. rok wcześniej.


W 2012 roku wykryto łącznie 301 nowych rodzin i wariantów szkodliwego oprogramowania malware infekujących mobilne systemy operacyjne. Złośliwe oprogramowanie na Symbiana stanowiło 19 proc. spośród wszystkich zagrożeń wykrytych w ubiegłym roku przez specjalistów z laboratoriów F-Secure. Jeśli chodzi o system operacyjny Apple’a, to w 2012 r., zaledwie 0,7 proc. spośród wszystkich wykrytych złośliwych aplikacji i wirusów dotyczyło platformy iOS. Biorąc pod uwagę BlackBerry ta liczba wynosiła 0,3 proc. i podobnie jak w przypadku Windows Mobile (0,3 proc.) stanowiła najniższy odnotowany wskaźnik obecności malware. Jest to odwrócenie sytuacji z 2010 r., w którym złośliwe oprogramowanie atakujące Symbiana stanowiło 62 proc. spośród wszystkich mobilnych zagrożeń, na Windows Mobile – 23 proc., z kolei na Androida — tylko 11 proc.
Złośliwe oprogramowanie zazwyczaj pozostaje w pasożytniczej relacji z żywicielem, którego rolę odgrywa zainfekowany mobilny system operacyjny — powiedział Sean Sullivan, doradca ds. bezpieczeństwa w F-Secure Labs. — W miarę, jak Symbian jest wypierany przez inne systemy operacyjne, zwłaszcza Android, złośliwe oprogramowanie na system Nokii wymiera i prawdopodobnie zaniknie w 2013 r. Niech spoczywa w spokoju.

66 proc. złośliwych programów wykrytych w 2012 r. to konie trojańskie. Do najbardziej niebezpiecznych członków tej rodziny należy, debiutujący w czwartym kwartale ubiegłego roku trojan bankowy Citmo. Jego działanie polega na wykradaniu kodów mTAN (mobile Transaction Authorization Number), które bank wysyła do swoich klientów w wiadomościach SMS w celu autoryzowania transakcji internetowych. Za pomocą tego kodu może przelać pieniądze z konta ofiary na anonimowe zagraniczne konta, natomiast banki realizują tego typu transakcję, ponieważ wyglądają one na zatwierdzone przez prawowitego właściciela konta.

Ze względu na fakt, iż pod koniec zeszłego roku Google wydał wersję Android 4.2 Jellybean, w nadchodzącym roku spodziewany jest odczuwalny spadek liczby tego typu zagrożeń. To właśnie nieaktualne wersje oprogramowania stanowią – zdaniem specjalistów F-Secure – de facto „zaproszenie do ataku”. Dodatkowe monity bezpieczeństwa podczas aktualizacji oprogramowania w wersji 4.2 powinny pomóc w odpieraniu ataków trojanów.
Dużą część zagrożeń związanych z systemem operacyjnym Google wykrytych w ubiegłym roku stanowiło złośliwe oprogramowanie, które zarabia na wiadomościach SMS. 21 spośród 96 wariantów złośliwego oprogramowania reprezentowało rodzinę programów, które wysyłają wiadomości SMS na numery typu premium. Wiele innych szkodliwych aplikacji stosuje podobne taktyki, na przykład rejestrując ofiarę w płatnych subskrypcyjnych usługach. Użytkownik nie zdaje sobie nawet sprawy z faktu, że jego konto obciążają opłaty za subskrypcję niechcianych usług.

Popularne posty

KONFERENCJE